Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bułeczki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bułeczki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 14 stycznia 2011

Rogaliki bardzo lekkie.

Ciągłe i sumienne spełnianie obowiązków wymaga nie mniej wysiłku niż czyny bohaterskie.
Jan Jakub Rousseau





Szara codzienność… dla wielu pierwsze skojarzenie. 
Moja codzienność, choć często całkiem zwyczajna , nie jest szara.
Otula powtarzalnością, rytuałami, które dają wytchnienie i poczucie bezpieczeństwa. 
I chociaż czasem zbyt dużo pracy i obowiązków, choć czasem mam dosyć, jednak ... uwielbiam, te patrzące na mnie, pary niebieskich i jedną parę szaro zielonych oczu ;-)
Robię dla Nich... 

Rogaliki bardzo lekkie
20g świeżych drożdży
150 ml ciepłego mleka
150 ml cieplej wody
1/3 szkl cukru
cukier wanilinowy
skórka starta z cytryny
1 łyżeczka soli
700 g  mąki ( +  mąka do posypania blatu podczas zagniatania)
2 jajka + żółtko lekko roztrzepane
50 g masła roztopionego w garnuszku i ostudzonego
4 łyżki oleju
marmolada lub powidła do napełnienia rogali.

Drożdże rozpuścić w mleku wymieszać dodać łyżeczkę cukru. Mąkę wsypać do miski , zrobić dołek i wlać rozpuszczone drożdże. Jaja ubić z cukrem i dodać do mąki razem z masłem, olejem i solą.  Dobrze wyrobić ciasto ( można to zrobić mikserem) Wyłożyć na blat kuchenny posypany mąką i zagniatać jeszcze chwilę. Ciasto powinno być dosyć luźne i elastyczne, ale niezbyt klejące. Nie może też być zbite. 
Ciasto przykryć i pozostawić na ok 2 godz. Po tym czasie wyłożyć na blat, podzielić na 6 części. Każdą część rozpłaszczyć  i rozwałkować na okrąg o grubości ok 0,5 cm. Następnie  podzielić jak tort tak, by powstało 6 kawałków ciasta, napełnić łyżeczką marmolady lub powideł. Każdy kawałek zwijać zaczynając od dłuższego boku, wywinąć końce tak by powstał rogal. Ułożyć je na blasze wyłożonej papierem pozostawiając odstępy, rogale bardzo rosną. Odstawić do wyrastania na ok. 30 minut.
Piekarnik nagrzać do 180 stopni i piec ok 20 min. Sprawdzić podczas pieczenia , ponieważ piekarnik, piekarnikowi nie równy.



wtorek, 3 sierpnia 2010

Bułeczki śniadaniowe.

Czasem łatwiej przyznać nagrodę niż rację.
S. J. Lec

Jakże często próbujemy wszystkim dookoła udowadniać, że mamy rację. Jakże często spieramy się kłócimy, zrywamy przyjaźnie kontakty. Właściwie po co?
Wystarczyłoby przecież wyrazić własną opinię, postępować zgodnie ze swoimi poglądami i pozostawić innych w spokoju. Przecież nie ma sensu wszystkich przekonywać, ustawiać, krytykować. Każdy ma swoją rację;-)
I każdy jest głęboko przekonany, że ją ma. 
Trzeba rozmawiać, nie przekrzykiwać się. Mówić i słuchać. Wyrażać swoją rację i rozważać poglądy innych.
To tak oczywiste ale jednocześnie tak odkrywcze.

Proponuję najlepsze i najprostsze bułeczki na świecie. Czy mam rację? Spróbuj ;-) 

Bułeczki śniadaniowe
( potrzeba chwili ;-)
300 g mąki pszennej
20 g drożdży
150 ml wody
4 łyżki oliwy
½ łyżeczki cukru
½ łyżeczki soli
2 łyżki ziaren słonecznika

Do posypania ziarna słonecznika.

Mąkę wsypać do miski zrobić dołek, wkruszyć drożdże, posypać cukrem i zalać wodą. Odstawić na 10 min. następnie dodać resztę składników i dokładnie wymieszać.  Wyłożyć na blat i zagniatać aż ciasto stanie się jednolite i sprężyste. Przykryć i odstawić na 1h. Po tym czasie uformować wałek, podzielić na 6 – 8 części i uformować bułeczki. Posmarować wodą, posypać ziarnami. Pozostawić do wyrośnięcia. Piec ok 20 min w 220 stopniach. Bułki mają neutralny smak, doskonale smakują z miodem jak również z wytrawnymi dodatkami.


A ja żegnam się z morzem...






niedziela, 14 marca 2010

Bardzo "proste" rogale.

Prawdziwa wielkość ubrana jest w prostotę.

Gogol


Czy zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego widok jednolicie błękitnego nieba działa na nas tak kojąco ?To prostota, prostota, która urzeka swoją niewinnością. Nie chce być inna, lepsza, udawać czegoś innego, zwyczajnie jest sobą. Nie wymaga wysiłku. Zachwyca skromnością, a przecież tak wiele ma do zaoferowania Właśnie dlatego tylko naturalna jest prawdziwa. Choć czasami dochodzimy do niej okrężną drogą, okazuje się zwykle najlepszym rozwiązaniem. 

Dlaczego prostota tak zachwyca? Prostota się nie narzuca. Jest elegancka. Daje odetchnąć naszemu umysłowi. Czeka, aż sami ją dostrzeżemy. Ale czy zawsze umiemy ją docenić?

A jak ubrać siebie w prostotę?

Najbardziej istotne są kolory a nie koniecznie to co modne. Niektórzy uśmiechają się kiedy o tym mówię, że w kwestii stroju, który zakładamy, istnieje  zasada: nie więcej niż trzy podstawowe kolory. Dlaczego nie można przesadzać z kolorami? Przede wszystkim dlatego, że nasz umysł ciągle pracuje i analizuje. Im więcej kolorów, tym więcej do analizowania. Im bardziej mózg analizuje, tym bardziej jest zmęczony. To dlatego widok jednolicie błękitnego nieba działa na nas tak kojąco a stylizowane wnętrza, w 

których przeważa jeden kolor wywierają  na nas  bardzo pozytywne wrażenie.

Podobnie jest ze strojem. Jeśli przekroczymy próg trzech kolorów ― staniemy się mniej atrakcyjni, ponieważ stworzymy rodzaj dysharmonii, którą mózg osoby,  z którą się spotykamy, będzie rejestrować :-D



Rogale z rodzynkami

400 g mąki pszennej 

20 g drożdży świeżych 

2 łyżki stopionego masła

1 łyżka cukru 

1,5 łyżeczki soli 

50 ml jogurtu lub maślanki

200 ml wody 

rodzynki ( ile kto lubi 50 – 100 g )


Mąkę wymieszać z suchymi składnikami, drożdże rozpuścić w wodzie, dodać do mąki razem z jogurtem i masłem. Dodać rodzynki. Wszystko dokładnie wymieszać( ja to robię mikserem).  Zagnieść dosyć luźne ciasto. Przykryć ściereczką i odstawić do wyrastania na 1 godzinę lub do czasu podwojenia objętości. Ciasto wyłożyć na blat i rozwałkować na okrąg o grubości ok 1 cm


Okręg podzielić jak tort tak, by powstało 8 kawałków ciasta.

Każdy kawałek zwijać zaczynając od dłuższego boku, wywinąć końce tak by powstał rogal. Ułożyć je na blasze wyłożonej papierem pozostawiając odstępy, rogale bardzo rosną. Odstawić do wyrastania na ok. 30 minut.

W miseczce wymieszać 2 łyżki wody z 1 łyżeczką cukru pudru i posmarować rogale.

W tym czasie rozgrzać piekarnik do 190 st C. 

Piec ok 20 minut w naparowanym piekarniku


czwartek, 11 lutego 2010

A ja nie lubię pączków.

Czy człowiek nie umiejący liczyć, który znalazł czterolistną koniczynę, ma też prawo do szczęścia?

S.J. Lec


Jakże często wierzymy, że nasze słowa, myśli czy rytuały mogą wpływać na rzeczywistość. Mamy szczęśliwe pióro, ulubiony sweter, uważamy żeby lustro się nie potłukło, sól nie rozsypała, jemy przynajmniej jednego pączka w tłusty czwartek. 

Są to przesądy, czyli wiara w zależność zachodzącą między wydarzeniami naszego życia a tym, co ma nas spotkać albo już nas spotkało. Zasadniczo sprowadza się do przekonania, że niektóre wydarzenia mają na nas sprowadzić nieszczęście, a inne szczęście. Rozsądek mówi studentowi , że to nie dzięki temu długopisowi otrzymał tak dobrą ocenę, ale co szkodzi zabrać ten długopis na kolejny egzamin? Zabiera go więc. Jeśli znów otrzyma dobrą ocenę, przekonanie utrwala się. I powstaje przesąd.  No cóż nasz mózg jest nieustannie nastawiony na szukanie powiązań, często tam gdzie tak naprawdę nie występują. Lekceważy natomiast prawa statystyki i prawdopodobieństwa. Myślimy o bliskiej osobie i nagle ta osoba dzwoni. Brzmi bardzo znajomo? Przyciągnęliśmy ją myślami czy to zwykłe współwystępowanie, przypadek. Może warto się zastanowić jak często myślimy o danej osobie a ona jednak nie dzwoni. Pamięć ludzka jest bardzo wybiórcza. Najczęściej zapamiętujemy to co jest zgodne z  naszymi przekonaniami ;-) Staramy się przyciągać szczęście, odganiać pecha i zdecydowanie wolimy nie chwalić się za wcześnie, aby „nie zapeszyć”. Czyli nie kusimy losu ;-)

No cóż, potrzebujemy przesądów by wyjaśnić sprawy, na które nie mamy wpływu, których  sami nie potrafimy wyjaśnić, oraz wszystko to, co nie zgadza się z naszymi życzeniami.

Większość przesądów jest zupełnie nieszkodliwa. Myślę, że nie trzeba zwalczać tych drobnych rytuałów, talizmanów i amuletów, pukania w niemalowane. Szczęśliwy sweter nawet jeśli nie pomoże, to na pewno nie zaszkodzi, prawda?Jednak podporządkowanie temu naszego życia to przesada, która pozbawia nas wolności, co w konsekwencji zaprzecza temu, że jesteśmy w rękach Boga.



A ja chyba nie zjem dzisiaj pączka, proponuję za to:


Bułeczki z nutelą lub powidłami

20g świeżych drożdży

200 ml ciepłego mleka

1/3 szkl cukru

1 łyżeczka soli

450 g + 50 g mąki do posypania blatu podczas zagniatania.

21jajko + żółtko lekko roztrzepane

( białko pozostawić do posmarowania bułeczek)

50 g masła roztopionego w garnuszku i ostudzonego

do posypania: mak, sezam, cukier, mielone orzechy czyli co kto lubi.


Drożdże rozpuścić w mleku wymieszać dodać łyżeczkę cukru. Mąkę wsypać do miski , zrobić dołek i wlać rozpuszczone drożdże. Jaja ubić z cukrem i dodać do mąki razem z masłem i solą.  Dobrze wyrobić ciasto ( można to zrobić mikserem) Wyłożyć na blat kuchenny posypany mąką i powoli jeżeli trzeba, dodawać do  50 g mąki - czasem należy jej dać mniej, innym razem więcej. Wszystko zależy od tego, jakiej konsystencji jest ciasto - powinno być dosyć luźne i elastyczne, ale niezbyt klejące. Nie może też być zbite.

Ciasto przykryć i pozostawić na ok 2 godz. Po tym czasie wyłożyć na blat, podzielić na małe części. Każdą część rozpłaszczyć napełnić łyżeczką nuteli lub powideł i zamknąć. Układać na blaszce zamknięciem do dołu w większych odległościach ( ja piekłam moje w foremkach do mufinek)Posmarować białkiem i posypać czym kto lubi;-)

Piekarnik nagrzać do 180 stopni i piec bułeczki ok 10 min. Sprawdzić podczas pieczenia , ponieważ piekarnik, piekarnikowi nie równy.


środa, 27 stycznia 2010

Podanie o urlop.

... posiadanie dzieci przypomina odkrywanie nowych, niezwykłych pokoi w domu, w którym mieszkało się całe życie.

J. Carroll

PODANIE O URLOP


Proszę o udzielenie mi urlopu wypoczynkowego w okresie jednego tygodnia, no może dwóch.. Za pozytywne rozpatrzenie mojej prośby bardzo dziękuję.


zmęczona mama D.


Mam  pytanie.

Czy ktoś wie gdzie mogę takie podanie złożyć? Będę bardzo wdzięczna za odpowiedź.

Czasem jestem tak zakręcona, iż obawiam się, że gdyby ktoś z zaskoczenia zapytał jak mam na imię, mogłabym nie udzielić prawidłowej odpowiedzi;-) Mam ochotę zniknąć na chwilę, schować się albo założyć czapkę niewidkę. 

Mamo,  a co św. Mikołaj robi jak nie ma świąt?

Jak się robi prąd w ścianie?

Dlaczego mrugasz?

Dlaczego wiatr wieje?

Dlaczego morze jest słone?

Gdzie mieszkają aniołki? I nie wystarczają proste odpowiedzi : 

w  Niebie. Od razu pojawia się pytanie gdzie jest Niebo itd...

Mamo a umiesz upiec chałkę?

No ładnie! Czy ja umiem upiec chałkę ? No pewnie, że umiem, przecież jestem mamą i wszystko umiem.

A tak właściwie, to  jak się piecze chałkę?


Chałka 

(składniki na 2 sztuki)

30 g świeżych drożdży

200 ml ciepłej wody

200 ml ciepłego mleka

½ szkl cukru

1 łyżka soli

850 g + 50 g mąki do posypania blatu podczas zagniatania.

2 jajka + żółtko lekko roztrzepane

( białko pozostawić do posmarowania chałki)

100 g masła roztopionego w garnuszku i ostudzonego

Mak lub sezam do posypania.


Drożdże rozpuścić w mleku wymieszać, dodać do 850 g mąki z cukrem i solą. Cały czas mieszając dodawać następnie jajka, wodę i masło. Dobrze wyrobić ciasto ( można to zrobić mikserem) Wyłożyć na blat kuchenny posypany mąką i powoli jeżeli trzeba, dodawać do  50 g mąki - czasem należy jej dać mniej, innym razem więcej. Wszystko zależy od tego, jakiej konsystencji jest ciasto - powinno być dosyć luźne i elastyczne, ale niezbyt klejące. Nie może też być zbite.

Ciasto przykryć i pozostawić na ok 2 godz. Po tym czasie wyłożyć na blat, podzielić na dwie. Każdą część podzielić na sześć wałeczków i zapleść plecionkę ;-)

Przełożyć do dwóch keksówek lub na blachę wyłożoną papierem.

Pozostawić na ok. 30 min. Piekarnik nagrzać do 180 stopni.

Po tym czasie chałki posmarować białkiem i posypać makiem lub sezamem.

Piec ok. 30 – 40  

No cóż jestem mamą . Nawet jeśli jestem zmęczona lub moje myśli uciekają bardzo daleko.



czwartek, 31 grudnia 2009

Trudne wybory

Uczyniwszy na wieki wybór, w każdej chwili wybierać muszę. 

J. Lieber


Sztuka wyboru ciągnie się za człowiekiem od czasów powstania świata.

Całe życie ludzkie składa się z wyborów – fakt ten jest przekleństwem, a zarazem błogosławieństwem człowieka. Błogosławieństwo  wolnej woli, bo człowiek sam może decydować o sobie. Przekleństwo możliwości wyboru , bo drogi są przynajmniej dwie, choć...prawdziwa moralność jest jedna i nią należy się w rzeczywistości kierować.Wybór nie jest jedynie decyzją o zakupie tego lub tamtego, wybór jest także myślą, przyjęciem lub odrzuceniem głosu sumienia. O ile fizyczny wybór jest bardziej prosty o tyle z myślami, uczuciami jest gorzej. Nie da się tak po prostu przestać myśleć. Gdy jesteśmy szczęśliwi, zawsze jesteśmy dobrzy, ale gdy jesteśmy dobrzy, nie zawsze bywamy szczęśliwi. Każdy z wyborów dokonanych przez człowieka odciska na nim swoje piętno. I nie tylko na nim, również na ludziach wokół, na ludziach najbliższych, na tych, których kocha. Łatwo powiedzieć - lepiej samemu cierpieć niż patrzeć na cierpienie innych, a co w sytuacjach, w których obojętnie co wybierzemy Ktoś będzie cierpiał?

Niestety nasze życie pełne jest sytuacji, w których musimy  wybierać. Dobro czy zło, prawda czy kłamstwo, obowiązki czy przyjemność? Tych pytań z każdym dniem jest więcej. Czasem człowiek chciałby zapomnieć o tym wszystkim, nie podejmować żadnych decyzji, żyć chwilą, ale to nie jest możliwe. Musimy zdać sobie sprawę z tego, że nasze wybory zawsze będą miały wpływ na całe nasze życie. Nie można przejść po tej ziemi nie podejmując żadnych decyzji, uciekając od odpowiedzialności. 

Czasem chciałabym jeszcze raz wrócić na pewne rozstaje dróg  i dokładniej przeczytać drogowskazy...


Chciałabym jedynie podejmować decyzje dotyczące śniadania.

Dzisiaj proponuję :

Bułki pszenne na zakwasie

500 g mąki pszennej (najlepiej typ 650, ale może być dowolna mąka pszenna)

1 płaska łyżeczka soli

300 g wody

8 g świeżych drożdży

150 g zakwasu żytniego


Wszystkie składniki łączymy, najlepiej przy pomocy miksera. Ciasto powinno być dosyć gęste.

Przykrywamy ściereczka i odstawiamy na 2 h.

Następnie  robimy  wałek i dzielimy na osiem części. Z każdej części formujemy bułeczkę, zawijając nierówne brzegi pod spód. Nacinamy lekko środek. Odstawiamy do wyrośnięcia na 45-60 minut.

Piekarnik nagrzewamy do temp. 210 st C i pieczemy  ok.  20 minut.

Smacznego!



Drogi Czytelniku

W 2010 roku życzę Ci wiary, że wszystko ma sens. Życzę Ci nadziei, która obudzi Twoje serce i z nowym zapałem pozwoli spojrzeć na to, co już gdzieś przygasło. Życzę Ci miłości tak ogromnej, że nie można jej zatrzymać dla siebie. A przede wszystkim, życzę Ci, aby każdy kolejny dzień był piękniejszy od poprzedniego.

DOSIEGO ROKU;-)





poniedziałek, 30 listopada 2009

Bułki ciabatta i masło ziołowe

Nie możesz być silniejszy od przeznaczenia.

Eurypides



Biga jest to typ zaczynu używany do tradycyjnego włoskiego pieczywa. 

Chleb na niej wypieczony jest lżejszy, z większymi otworami i ma bardziej wilgotny miękisz. W niektórych regionach Włoch, biga nazywana jest "la madre" czyli  "matka", biga jest matką chleba.

Klasycznym włoskim pieczywem wypieczonym a bazie biga jest ciabatta. Po włosku ciabatta znaczy „kapeć". Jest to włoski biały chleb zrobiony z białej mąki, wody i drożdży. Często jest pieczony w formie małych bułeczek.Nie należy ich zbyt dokładnie formować.Najlepiej kroić nożem na nieregularne kawałki. Im brzydsze i mniej foremne przed, tym lepiej wyglądają po upieczeniu


Biga

1/2 szklanki wody

10 g drożdży 

szklanka mąki pszennej

Wszystkie składniki wymieszać  łyżką. Przykryć folią lub ściereczką i odstawić na    9-17 h.

Następnie dodać:

2 szklanki wody

20 g drożdży 

4,5 szklanki mąki pszennej

1,5 łyżeczki soli

Wszystkie składniki wyrobić - najłatwiej przy pomocy miksera  ale można również łyżką.Ciasto jest dosyć rzadkie ale  elastyczne i sprężyste.

Po wyrobieniu, ciasto przykryć ściereczką i zostawiamy na 3-4 godziny do fermentacji.

Po tym czasie ciasto wyłożyc na blat mocno posypany mąką, obtoczyć jeszcze w mące , uformować prostokat i ostrym nożem podzielić na kawałki. Przełożyć na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia. Pozostawić jeszcze na ok. 30 min.

Piec w gorącym piekarniku – 230 stopni ok. 15 – 20 min.

Bardzo dobrze smakuje z masłem ziołowym.

Masło ziołowe

Kostka masła

kilka kropel cytryny

oregano, bazylia 

ząbek czosnku

łyżka posiekanego koperku

łyżka posiekanej natki pietruszki

łyżka posiekanego szczypiorku

sól i pieprz do smaku

Masło utrzeć, dodać resztę składników, dokladnie połączyć. Przełożyć do miseczki lub uformować wałek, zawinąć w folię, przechowywać w lodówce.


środa, 25 listopada 2009

Paszteciki czy ruskie pierogi?

Nie obiecuję ci wiele...

Bo tyle prawie co nic...

Najwyżej wiosenną zieleń...

I pogodne dni...

Najwyżej uśmiech na twarzy...

I dłoń w potrzebie...

Nie obiecuję ci wiele...

Bo tylko po prostu siebie.

Bolesław Leśmian



Już  pisałam o miłości tutaj, o tym że miłość to nie tylko uczucie ale postawa, wybór, intymność, współodczuwanie, troska. Ta sama wrażliwość.  

Jednak po kilku dniach zamyślenia potrzebuję jeszcze coś napisać.

Miłość to stan, w którym szczęście drugiej osoby staje się ważniejsze od naszego. To zdolność do poświęceń. To troska nie tylko o swoje potrzeby ale i o potrzeby drugiej osoby. A co jeżeli potrzeby moje są w konflikcie z potrzebami kochanej osoby. Miłość nie karze wybierać i losować, nie zastanawia się, które potrzeby są ważniejsze. Myślę, że jeżeli ktoś pyta czy to możliwe, czy można tak kochać – to jeszcze nie kochał. I nie można czuć się ograniczonym, zniewolonym bo ten kto prawdziwie kocha i jest kochany czuje się wyjątkowo wolny i spokojny i zmienia się na całe życie. Można mieć różne zainteresowania ale podobne priorytety.

Miłość pisze się „dawać”, nie pół na pół tylko 100%, jeżeli chcesz stworzyć szczęśliwy związek musisz być gotowy dawać, dawać dokładnie to co  chcesz otrzymywać i jeszcze więcej.  

No cóż wszystko możemy zdobyć, kupić ale miłości drugiego człowieka nie. 

Człowiek kocha albo nie kocha, i żadna siła na świecie nie ma na to wpływu. Możemy udawać, że nie kochamy. Możemy oszukiwać się,  że kochamy, przywyknąć do drugiej osoby. Możemy przeżyć całe życie w przyjaźni i wzajemnym zrozumieniu, założyć rodzinę, a mimo to czuć wokół żałosną pustkę, wiedzieć, że czegoś ważnego brakuje.


Myślę,że warto jeszcze wspomnieć o tęsknocie,odczuwaniu specyficznego bólu w czasie oddzielenia.

Dwa scenariusze:

1. Liczysz dni do spotkania kiedy spotykacie się godziny dni mijają, kiedy rozstajecie się czujesz jakbyś zostawiał kawałek siebie.

2. Liczysz dni do spotkania ,kiedy spotykacie się jeden dzień mija fantastycznie, drugi, następnego nie masz nic przeciwko rozstaniu – potrzebujesz oddechu, potrzebujesz przerwy. 

Nieobecność  wskazuje na  miłość bardziej niż wielu ludzi sobie to uświadamia.

Zbyt idealne? Nie, to jest możliwe. 


Jak ugotować miłość?

Łatwo znaleźć składniki miłości, ale wszystko zależy od tego, jak się je miesza. Potrzeba ogromnej pracy. Po pierwsze, trzeba umieć rozumieć i akceptować. Potem trzeba być najlepszym przyjacielem. Zawsze. Trzeba pracować nad pokonywaniem własnych słabości i egoizmu. Potrzeba wielkiego serca, mimo że tak łatwo jest po prostu być małym człowiekiem w tak wielu sytuacjach... Czasami iskra zapalająca miłość jest z ludźmi od początku. Ale wielu tę iskrę bierze za płomień, który - jak uważają - będzie trwał wiecznie. To dlatego tak wiele ognia i żaru serc ludzkich po prostu się wypala i w końcu gaśnie. Nad prawdziwą miłością trzeba pracować diabelnie ciężko, każdego dnia.

Tylko jest jeden problem... potrzebna jest druga osoba, która podobnie myśli, podobnie odczuwa, której się chce, nie zgadza się na codzienność, chwyta każdą uroczą chwilę...




Jak zrobić paszteciki?


Ciasto:

400 g mąki

200 g masła

2 łyżki śmietany

1/2 łyżeczki soli

1 jajko

Wszystkie składniki posiekać nożem i dokładnie połączyć. 

Farsz:

200 g fety

300 g ugotowanych ziemniaków

1 cebula dymka, drobno posiekana, razem z częścią zieloną

2 łyżki oliwy z oliwek lub masła

Można dodać rozmaryn oraz pieprz do smaku. Wszystkie składniki dokładnie wymieszać.


Ciasto rozwałkować, wykrawać koła o średnicy ok. 10 – 12 cm. i wypełniać farszem. Jest to bardzo kruche ciasto więc może trochę pękać. Paszteciki układać na blaszce pokrytej papierem do pieczenia i smarować jajkiem rozmieszanym z 2 łyżkami mleka. Piec w gorącym piekarniku do zrumienienia.

Smakują dobrze na ciepło i na zimno. Podane z barszczem mogą być daniem obiadowym.


wtorek, 3 listopada 2009

Myśli nieuczesane

„(...)zawsze pamiętaj, że jesteś kimś wyjątkowym. Jedyne co musisz zrobić, to pozwolić innym zobaczyć, że taki jesteś.”

Milton H. Erickson


Czy kiedykolwiek myślałeś o tym ... co myślisz?

Czy jesteś świadomy tego co do siebie mówisz gdy nic nie mówisz?

Może właśnie nadszedł czas by o tym pomyśleć :-D

Cały czas kształtujemy w naszych głowach przekonania dotyczące nas , innych ludzi, oraz otaczającego nas świata. Przekonania wpływają na to co czujemy, na nasze zachowanie, oraz relacje z innymi. Idąc dalej - od naszego wyobrażenia o sobie zależy poczucie własnej wartości. W ludziach pewnych swojej wartości tkwi jakiś szczególny magnes przyciągający szczęście i powodzenie. Co więcej, osoby te umieją się cieszyć przyjemnościami, które niesie im każdy dzień.


Jak więc uczesać swoje myśli?

  1. Dobrze poznaj siebie, oraz cenione wartości ( to nie jest proste, bo to nie jest cel tylko proces)
  2. Wypisz wszystkie pozytywne myśli na swój temat( minimum 10 i często sobie je czytaj :-)
  3. Staraj się być asertywny, nie pozwalaj ludziom przekraczać granic w kontaktach z Tobą, np: jeżeli nie chcesz żeby ludzie wyładowywali swoją złość na Tobie mów o tym w pierwszej osobie – ja nie chce..., nie lubię kiedy tak do mnie mówisz..., nie zasługuję na takie traktowanie...
  4. Stwórz motywujące, pozytywne stwierdzenie na swój temat- afirmację. ( ja jestem..., ja pracuję..., robię dobrze...- oczywiście musi być pozytywne)
  5. Naucz się dawać i przyjmować. Dawaj i pomagaj nie obawiając się, że coś stracisz i nie bój się prosić o pomoc i pytać.
  6. Ciesz się z sukcesów, bądź z siebie dumny
  7. Popełniaj błędy i poprawiaj się. Wszyscy robią błędy i wszyscy miewają poczucie „przegranej” – ale to właśnie błędy dają nam największą lekcję na przyszłość i stwarzają szansę, aby nauczyć się czegoś o sobie. Dzięki temu możemy odnieść większy sukces w przyszłości.
  8. Poznawaj siebie. Bądź wyrozumiały i dumny ze swojej osoby. Pamiętaj, że każdy z nas posiada unikalne cechy, zdolności i talenty, wnosi swoją osobą coś nowego, jest niepowtarzalnym bogactwem - w innym wypadku świat byłby tylko czarno-biały!
  9. Pamiętaj, że nie każdy musi Cię lubić i rozumieć, Ty jednak zawsze bądź sobą, rób to co lubisz jeżeli tylko nie wyrządzasz krzywdy innym. 


Nie, nie wymyśliłam tego sama, tylko to opisałam. Choć naprawdę staram sie tak postępować, czasem płaczę i czasem jest mi bardzo źle.

Każdy ma lepsze i gorsze dni ale zawsze trzeba starać się myśleć pozytywnie.

No i oczywiście o sobie mysleć zawsze dobrze, bardzo dobrze!




22: 30

 - Co Ty tu jeszcze robisz? Idź spać.

 - Jeszcze muszę włożyć bułeczki do piekarnika.

Niektórzy idą spać, ja piekę bułki na śniadanie, bo ... „ jestem dziwna” i dobrze mi z tym:-)




Bułki pszenne


40 g drożdży

550 g mąki pszennej

pół szklanki mleka
1 duże jajo

50 g masła

6 łyżek wody

1 łyżeczka cukru

3/4 łyżeczki soli

olej do natłuszczenia rąk podczas zagniatania


Drożdże rozetrzeć z łyżeczką cukru, zalać ciepłym mlekiem i rozmieszać z kilkoma łyżkami mąki.

Tak przyrządzony rozczyn odstawic pod przykryciem aż podwoi swą objętość.

Do miski wsypać mąkę, sól, zrobić dołek, wlać wyrośnięty rozczyn z drożdży, rozkłocone jajo, rozpuszczone ciepłe masło( nie gorące!!!), wodę i  przez ok. 5 minut zagniatać ciasto - powinno być dość miękkie.

Kulę ciasta zostawić w ciepłym miejscu pod czystą lnianą ściereczką aż podwoi swą objętość.

Ponownie szybko zagnieść ciasto, odcinać z niego nieduże kawałki i formować bułeczki, mogą być okrągłe, podłużne, nacięte wzdłuż. Pozostawić jeszcze do wyrośnięcia. Piec w piekarniku ok. 200 stopni do zrumienienia.



piątek, 9 października 2009

Ku radości dzieci


Takie bułeczki to wspomnienie dzieciństwa, domu pachnącego ciastem drożdżowym i beztroski.




Bułeczki ze śliwką
750 g mąki 
300 ml mleka 
2 jaja i jedno żółtko ( białko do posmarowania bułeczek )  
20 g drożdży świeżych  
60 g masła  
60 g cukru (cukru można dać więcej, jeśli ktoś lubi)  
skórka i sok z ½ cytryny 
cukier wanilinowy 
szczypta soli 
olej do wysmarowania miski i rąk podczas wyrabiania. 
śliwki węgierki pozbawione pestek


Drożdże rozpuścić w 2 łyżkach mleka ze szczyptą cukru, wymieszać, odstawić aż zaczną się podnosić. Resztę mleka podgrzać i rozpuścić w nim masło i cukier jak przestygnie, połączyć z pozostalymi składnikami oraz zaczynem drożdżowym, wyrabiać około 10 minut, aż powstanie lśniące, elastyczne, jednolite ciasto. Włożyć do miski wysmarowanej olejem , przewrócić tak, aby wierzch był pokryty olejem, pozostawić w ciepłym miejscu, aż podwoi objętość.
Piekarnik rozgrzać do ok 200°C. 
Podzielić ciasto na ok. 24 części. Z każdego kawałka uformować placuszek, w środek włożyć wydrylowaną śliwkę, a brzegi szczelnie zawinąć. Odstawić do wyrośnięcia złączeniem do dołu. 
Przed włożeniem do piekarnika można posmarować białkiem i posypać grubym cukrem. Piec do zrumienienia.