Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasta. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 kwietnia 2011

Ślimaczki morelowo orzechowe

„Nie można być chrześcijaninem "trochę" czy "do pewnego stopnia". Bo albo Jezus zmartwychwstał pierwszego dnia Wielkanocy, albo nie. A jeśli rzeczywiście powstał z martwych, jeśli naprawdę umarł, by nas zbawić, to jest to tak niesamowite, że musi przeniknąć całe nasze życie.”
Jostein Gaarder „ Świat Zofii”


Życzę
Zdrowych pogodnych Świąt Wielkanocnych
pełnych wiary, nadziei i miłości, 
radosnego wiosennego nastroju
i serdecznych spotkań w rodzinnym gronie.
Dorota.


Ślimaczki morelowo orzechowe
szkl mąki pszennej 
szkl mąki pszennej pełnoziarnistej
1/3 szkl letniego mleka 
łyżka miodu
30 g drożdży
100 g miękkiego masła
1 jajo
szczypta soli
Nadzienie
jabłko starte
5- 6 orzechów posiekanych
5-6 moreli drobno pokrojonych
Mąki wsypać do miski, zrobić dołek, wkruszyć drożdże. Miód rozpuścić w mleku i zalać drożdże, rozmieszać i pozostawić by podrosły. Dodać jajo, masło i dokładnie wyrobić. Ciasto pozostawić na 1h by podrosło. Po tym czasie rozwałkować na prostokąt i równomiernie pokryć nadzieniem. Zrolować i pokroić na plastry ok 1 cm i ułożyć na blaszce. Piec 15- 20 min ( na złoty kolor) w piekarniku nagrzanym do 200 stopni. Posypać cukrem pudrem.



niedziela, 3 kwietnia 2011

Domowa szarlotka.

„ Nie sądzę, by ktokolwiek był na tyle mądry, 
aby ocenić co jest możliwe a co nie”
Henry Ford


Dom?
Własne miejsce na ziemi, budynek. To  miejsce, które kojarzy się nam z radością i beztroską, rodziną. zaufaniem... Miejsce ukształtowane przez  osoby, które w nim przebywają, ale  również przedmioty nas otaczające: dekoracje, upominki, zapachy. Kojarzy  się najczęściej tylko z tym, co dobre... co wzbudza w nas coś miłego...
Każdy z nas wie co to jest dom, znaczna większość z nas ma jakiś dom... Budujemy   nasze domy nie tylko w sensie materialnym ale przede wszystkim emocjonalnym, uczuciowym... Bo przecież DOM  to  przede wszystkim miłość, zrozumienie, tolerancja. Miejsce, do którego chce  się powracać, w którym czeka na nas Ktoś, kto nas rozumie. Nawet jeśli w koło panuje burza, jest oparciem. ma ogromny wpływ na nasz rozwój, nie ważne ile mamy lat. Uczymy się jak żyć, jak kochać, jak wyrażać nasze uczucia. To tam widzimy a później sami uczymy, jak postępuje się z drugim człowiekiem.
By słowo DOM nie oznaczało, zwykły budynek.
By w żadnym DOMU nie brakowało tej cudownej atmosfery.
By w każdym DOMU był Ktoś, komu chce się dbać o domowe ognisko.
Tego życzę i sobie i Wam.
Aha, no i oczywiście by pachniało domowym ciastem ;-)

Domowa szarlotka
5 jaj
250 g tłuszczu ( masło, margaryna )
szklanka cukru
cukier wanilinowy
szklanka mąki pszennej 
szklanka mąki ziemniaczanej
łyżeczka proszku do pieczenia
szczypta soli

1 kg jabłek
łyżeczka cynamony
2 – 3 łyżeczki soku z cytryny

Jabłka obrać i pokroić w drobne cząstki, skropić sokiem z cytryny i posypać cynamonem. Odstawić.
Żółtka oddzielić od białek. Białka ubić z cukrem na sztywną pianę. Żółtka utrzeć z tłuszczem i cukrem wanilinowym. Do masy dodać mąki z proszkiem do pieczenia i solą oraz połowę piany z białek. Wymieszać. Dodać resztę piany. Prostokątną blaszkę do pieczenia wyłożyć papierem następnie połową ciasta. Na to poukładać jabłka i rozsmarować resztę ciasta. Wstawić do nagrzanego piekarnika ok. 180 stopni, 40 min.
Po upieczeniu posypać cukrem pudrem.


niedziela, 27 lutego 2011

Babka dulce de leche.

„Jak łatwo przegapić to, co ważne w życiu.”
W. Wharton ,,Ptasiek”

Zatrzymałam się gdzieś pomiędzy dziesiątą a jedenastą linijką tekstu. 
Książki przy łóżku to jak apteczka pierwszej pomocy.
Co jest dla mnie ważne?
Czasem wydaje się że wiemy , jesteśmy pewni. Ale czasem...
Jest tyle rzeczy, które chcielibyśmy mieć
Robimy „coś”, bo mamy poczucie, że nasze życie jest takie puste bez tego „ czegoś”. Ubogie i niewykończone.
Puste.

„Trzydzieści szprych połączony w piaście tworzy koło.
Lecz użyteczność koła jest w pustym środku piasty.
Ścianki naczynia formuje się z gliny.
Pomiędzy ściankami nic nie ma 
– dzięki temu istnieje zastosowanie dla naczynia.
Ściany tworzą dom.
Pomiędzy ścianami nic nie ma 
– dzięki temu dom jest użyteczny.
Dlatego korzyść wynika z wszystkiego, co istnieje
Lecz użyteczność z tego, czego nie ma”.
Lao-tsy

Czasem wydaje mi się, że nie doceniam swojej pustej przestrzeni, w której może pojawić się coś naprawdę ważnego. „To co cenne” nie za bardzo lubi tłok i hałas. Czyż nie taka jest prawda?

Polecam kolejną bardzo prostą babkę, ciasto nadaje się również na mufinki.
 Babka  dulce de leche
( receptura przepisana z gazety)
100 g masła miękkiego
200 g cukru
3 jaja
60 ml kremówki
125 ml mleka
350 g mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
125 ml sosu karmelowego ( mleka słodzonego gotowanego 2,5 h w zamkniętej puszce)
Masło utrzeć z cukrem. Dodawać kolejno jajka, cały czas ucierając. Następnie dodać mleko, śmietanę i sos karmelowy. Dokładnie połączyć, dosypać mąkę z proszkiem i jeszcze raz wymieszać. Przełożyć do foremki. Ja piekłam w foremce o średnicy 24 cm z kominkiem. Piec ok 40 min w temp. 180 stopni.





niedziela, 20 lutego 2011

Babka najprostsza.

„Mieć w sercu radość, szukać tego, co najlepsze i pozwolić wróblom ćwierkać.”
Jan Bosko


Odpowiednia piosenka w odpowiednim czasie. Zbieg okoliczności, przypadek. Podnosi na duchu. łezka w oku...
Pierwszy łyk kawy. Niesamowity aromat i rozchodzące się ciepło. Ogarniające zmęczenie w konfrontacji z orzeźwiającym pierwszym łykiem.
Oglądanie ludzi. Siedząc gdzieś z boku na ławce można się zapatrzeć , obserwując różnorodność. Gruby i chudy, niski i wysoki, opowiadający i milczący. Każdy na swój sposób wyjątkowy i dziwny.
Nawiązanie przypadkowego kontaktu wzrokowego z nieznajomą osobą. Mijamy  kogoś na ulicy lub spotykamy w sklepie. Spoglądamy na siebie i przez ułamek sekundy myślisz ...  wtedy myśl znika.
Odkrycie, że można jeszcze nieco dłużej pospać. Otwieramy oczy i wydaje nam się, że to już ten moment, kiedy przychodzi olśnienie jeszcze  godzina do prawdziwej pobudki.
Nagle słyszysz że ptaki śpiewają, przecież jest 20 luty. Jak pięknie.
Płatki śniegu na dłoni.
10 złoty znalezione w kieszeni. Bogatym nie czyni ale...
Wypowiedzenie tego samego w tym samym czasie.
Niezrozumiała rzecz nabiera sensu. Olśnienie. 
Dostrzec szczęście ... wydaje nam się że nigdy go nie mieliśmy, a przecież ono było.. jest. To umiejętność cieszenia się szczęściem, drobnostkami. Ulotnością chwili.

A jeśli masz 15 minut, kilka składników w lodówce i ogromną ochotę na coś słodkiego;-)
Babka najprostsza *
200 g masła
200 g cukru
cukier wanilinowy
4 jaja
200 g mąki
1 łyżeczka proszku
szczypta soli
sok i skórka z cytryny
Masło utrzeć z cukrem. Dodawać po jednym jajku i dosypywać  mąkę zmieszaną z proszkiem do pieczenia. Cały czas ucierać. Na koniec dodać sól, skórkę i sok z cytryny. Wyłożyć do keksówki wysmarowanej masłem i piec ok. 30 min w temperaturze 200 stopni. 
Małe szczęścia...

*Na jedno jajko 50g masła,mąki i cukru, składniki można zwiększać.



piątek, 18 lutego 2011

Deser mandarynkowy.

Zawsze jest trochę prawdy, każdym „żartowałam", trochę wiedzy w każdym  „ nie wiem", trochę emocji w każdym  „nie obchodzi mnie to"... i trochę bólu w każdym „u mnie wszystko w porządku".
/.../

A u mnie... wszystko w porządku.
Robię przestrzeń w  życiu by móc rozpocząć nowe. Trzeba najpierw podsumować, wyciągnąć wnioski, schludnie zapakować. Wyrzucić? Nie, pozostanie na zawsze. I dobrze! Jednak trzeba poukładać.
Trzeba zrobić nowe miejsce ...
I ...  czekam na wiosnę, tak już. I myślę, że nie ja jedna.
Więcej słońca, więcej światła.
Pamiętacie grę w klasy?  Koleżanki z wielkim zaangażowaniem rysowały kredą na chodniku znany  kształt, a potem skakałyśmy po nim według określonych zasad. Mam w pamięci ogromne zaangażowanie oraz widoczną na twarzach radość, płynącą z przechodzenia na kolejne pola. Potrzebny był chodnik, kamyk a właściwie najlepiej kolorowe szkiełko, kreda. Na początku trudno trafić kamyczkiem. Jakoś źle się obliczy i kamyk wylatuje poza rysunek. jednak nabiera się zręczności koniecznej, by przechodzić z jednego kwadratu do drugiego,  któregoś dnia może uda  się nawet pokonać wszystkie szczeble na jednej nodze albo na palcach. Na nieszczęście, jak nauczymy się tej zręczności, nagle kończy się dzieciństwo i wpada się w kołowrotek codziennego życia, w lęk, w spekulacje ... i niestety zapominamy jak niewiele  potrzeba do radości i szczęścia.

"Wiesz, chciałabym się zachwycić, zachłysnąć, znaleźć coś co wypełniłoby mnie od stóp do głów i po koniuszki włosów. Coś, czego mogłabym napchać sobie w kieszenie i dosypywać do herbaty. Szklana kulka, którą mogłabym delikatnie obracać w palcach, a ona mieniłaby się tysiącem barw w słońcu.Wiesz potrzebuję ciepła, filiżanki, dłoni, albo kociego futra. Miękkości słów i ostrego zapachu farby. Potrzebuje małych fragmentów, drobnych przyjemności i magicznego kleju dzięki któremu to wszystko zmieni się w całość.."
/tekst przypomniała mi Asieja - dziękuję/

Ja dzisiaj polecam
Deser mandarynkowy
200 g masła 
220 g ciastek petit beurre
500 ml śmietany 36%
galaretka pomarańczowa
puszka mandarynek
czekolada do ozdoby

Foremkę kwadratową o wymiarach 20x20 cm wyłożyć folią. Ciastka pokruszyć ( zrobiłam to w blenderze), masło stopić i połączyć z ciasteczkami. Masą wyłożyć spód foremki. Mandarynki osączyć z syropu i ułożyć na ciasteczkach. Galaretkę rozpuścić w 1/3 szklanki gorącej wody, dokładnie rozmieszać. Lekko wystudzić. W tym czasie ubić śmietanę i pod koniec ubijania dodać galaretkę. Masę równo rozsmarować na cieście i pozostawić w zimnym miejscu min na 1h. Można posypać czekoladą.
Doskonała prostota, polecam.



piątek, 14 stycznia 2011

Rogaliki bardzo lekkie.

Ciągłe i sumienne spełnianie obowiązków wymaga nie mniej wysiłku niż czyny bohaterskie.
Jan Jakub Rousseau





Szara codzienność… dla wielu pierwsze skojarzenie. 
Moja codzienność, choć często całkiem zwyczajna , nie jest szara.
Otula powtarzalnością, rytuałami, które dają wytchnienie i poczucie bezpieczeństwa. 
I chociaż czasem zbyt dużo pracy i obowiązków, choć czasem mam dosyć, jednak ... uwielbiam, te patrzące na mnie, pary niebieskich i jedną parę szaro zielonych oczu ;-)
Robię dla Nich... 

Rogaliki bardzo lekkie
20g świeżych drożdży
150 ml ciepłego mleka
150 ml cieplej wody
1/3 szkl cukru
cukier wanilinowy
skórka starta z cytryny
1 łyżeczka soli
700 g  mąki ( +  mąka do posypania blatu podczas zagniatania)
2 jajka + żółtko lekko roztrzepane
50 g masła roztopionego w garnuszku i ostudzonego
4 łyżki oleju
marmolada lub powidła do napełnienia rogali.

Drożdże rozpuścić w mleku wymieszać dodać łyżeczkę cukru. Mąkę wsypać do miski , zrobić dołek i wlać rozpuszczone drożdże. Jaja ubić z cukrem i dodać do mąki razem z masłem, olejem i solą.  Dobrze wyrobić ciasto ( można to zrobić mikserem) Wyłożyć na blat kuchenny posypany mąką i zagniatać jeszcze chwilę. Ciasto powinno być dosyć luźne i elastyczne, ale niezbyt klejące. Nie może też być zbite. 
Ciasto przykryć i pozostawić na ok 2 godz. Po tym czasie wyłożyć na blat, podzielić na 6 części. Każdą część rozpłaszczyć  i rozwałkować na okrąg o grubości ok 0,5 cm. Następnie  podzielić jak tort tak, by powstało 6 kawałków ciasta, napełnić łyżeczką marmolady lub powideł. Każdy kawałek zwijać zaczynając od dłuższego boku, wywinąć końce tak by powstał rogal. Ułożyć je na blasze wyłożonej papierem pozostawiając odstępy, rogale bardzo rosną. Odstawić do wyrastania na ok. 30 minut.
Piekarnik nagrzać do 180 stopni i piec ok 20 min. Sprawdzić podczas pieczenia , ponieważ piekarnik, piekarnikowi nie równy.



środa, 22 grudnia 2010

Najprostsze ciasteczka maślane.

"To właśnie tego wieczoru, 
od bardzo wielu wieków,
pod dachem tkliwej kolędy 
Bóg się rodzi w człowieku"
E. Waśniowska


Niech magiczna noc wigilijnego wieczoru 
przyniesie  wszystkim spokój i radość. 
Niech każda chwila Świąt Bożego Narodzenia żyje własnym pięknem, 
a Nowy Rok obdaruje pomyślnością i szczęściem. 
Najpiękniejszych Świąt Bożego Narodzenia, 
niech spełniają się wszystkie marzenia,
te łatwe i trudne do spełnienia.


A dla tych, którzy mają już dosyć piernikowego szaleństwa;-)
Najprostsze ciasteczka maślane
100 g cukru pudru
cukier wanilinowy
200 g masła
300 g mąki
3 żółtka
2 łyżki śmietany
szczypta soli
Mąkę wsypać do miski i wymieszać z cukrem, waniliną, solą. Dodać masło, żółtka i śmietanę, siekając nożem połączyć wszystkie składniki. Szybko zagnieść ciasto. Owinąć w folię i włożyć do lodówki na godzinę. Następnie rozwałkować na posypanej mąką stolnicy i wycinać ciasteczka. Układać na posypanej mąką blaszce, smarować białkiem i ozdobić orzechami lub migdałami. Piec w temperaturze 180 stopni, ok 10 min.
Pyszne, smakują jak kruszonka !!!

niedziela, 19 grudnia 2010

Christollen - saksońskie ciasto świąteczne.

Jeżeli jest coś, czego można zawsze pragnąć i niekiedy osiągnąć, to jest tym ludzka czułość.
Albert Camus


Czas Świąt Bożego Narodzenia sprawia, że tęsknie mocniej za wszystkimi, których kocham. Za Tymi, z którymi nie mogę być, za Tymi, którzy są bardzo daleko, za Tymi których już nie ma...    
Wszyscy są bardziej obecni w moich myślach i sercu.  Mam wielką ochotę dzielić się z nimi zapachami, smakami, wydarzeniami, niepewnością i radością, którą czuję.

Christollen -  saksońskie ciasto świąteczne, nazywane również stollen. Niezbyt ciężkie, bo drożdżowe, bardzo maślane, pełne bakalii moczonych w rumie . W cieście są rodzynki, przez co staje się naprawdę pyszne, odpowiednio wilgotne i słodkie. Przechowuje się tak jak piernik - szczelnie owinięte w folię. Im dłużej dojrzewa, tym lepsze.

Christollen
Wykorzystałam przepis Annette Wolter z książki "Pieczenie ciast przyjemne jak nigdy dotąd"
Upiekłam dokładnie w/g przepisu, niczego nie zmieniając. Polecam.
( składniki na 2 sztuki)
1 kg mąki
100 g drożdży
11/2 szkl mleka
100 g cukru
2 jaja
cukier wanilinowy
skorka otarta z cytryny
½ łyżeczki soli

400 g masła 
200 g mąki
300 g rodzynków
100 g posiekanych migdałów
50 g kandyzowanej skórki cytrynowej
50 g kandyzowanej skórki pomarańczowej
kieliszek rumu

Po upieczeniu
100 g cukry pudru
100 g stopionego masła
Rodzynki sparzyć, odsączyć i zalać rumem.
Kilogram mąki wsypać do miski, zrobić dołek, wkruszyć drożdże, zasypać łyżką cukru,  zalać mlekiem i zamieszać z odrobiną mąki. Pozostawiam na 10- 15  min. Jaja utrzeć z resztą cukru, cukrem wanilinowym, skórką z cytryny i solą na puszystą masę. Dodać do mąki z rozczynem i dokładnie wyrobić. Odstawić do wyrośnięcia na ok 40 min.
400 g masła wyrobić z 200 g mąki i połączyć z ciastem drożdżowym. Znów pozostawić do wyrastania na ok 40 min. Następnie dodać do ciasta bakalie, pozostawić na 30 min.Podzielić ciasto na dwie części, uformować wałek, spłaszczyć i złożyć na pół wzdłuż dłuższych brzegów, jak książkę. Pozostawić by wyraźnie podrosło i piec ok 1 h. w piekarniku nagrzanym do 200 stopni. Po upieczeniu posmarować roztopionym masłem i mocno posypać cukrem pudrem. Wystudzone zawinąć w folię. Ciasto bardzo dobrze się przechowuje. Po tygodniu lub dwóch jest jeszcze lepsze. Gorąco polecam.



środa, 15 grudnia 2010

Krajanka miodowa.

Każdy ma to, na czym mu najmniej zależy, a los daje jednemu to, czego drugi pragnie najgoręcej.
Jerome K. Jerome


Mroźne  powietrze szczypie w nos, uchylam frontowe drzwi i chwilę zastanawiam się, czy wyjść, może jednak nie... 
Święta to czas charakterystycznych smaków i zapachów. To czas dań, które smakują wyjątkowo, bo  niosą ze sobą bagaż wspomnień. Przypominają Osoby, które przygotowywały je dla nas, najlepiej na świecie. 
U mnie znów zapachniało miodem i przyprawami. Lubię oczekiwanie na Święta, przygotowanie. Czas rorat , refleksji i  zmęczenia. To nie udawanie, że już są.
Każdego roku gdy przypominam sobie stare świąteczne przepisy, zadziwia mnie to,  że są tak proste i oczywiste. Kilka składników, prostota.

Polecam jeden ze starych świątecznych przepisów, takich który przetrwał. Jest to bardzo aromatyczna krajanka miodowa. Można ją upiec kilka dni przed świętami i zawinąć w ściereczkę. W przepisie nie ma tłuszczu i to nie jest błąd.

Krajanka miodowa
400 g mąki
½ szkl cukru
½ szkl miodu
1 jajo
1 łyżeczka sody rozpuszczonej w 2 łyżkach wody
2 łyżeczki przyprawy do piernika
szczypta soli

250 g nadzienia
marmolada + bakalie
( orzechy, rodzynki, skórka pomarańczowa, figi)

Miód i cukier rozpuścić, zagotować. Gorącą mieszanką zalać mąkę, wymieszać, dodać jajo sodę, przyprawę do piernika, sól i dokładnie połączyć wszystkie składniki. Powstanie bardzo plastyczne ciasto, które należy podzielić na pół i rozwałkować na dwa kwadraty o boku ok 24 cm. Jeden z kwadratów ułożyć na blaszce, wyłożonej papierem do pieczenia i posmarować nadzieniem. Nakryć drugim kwadratem, lekko docisnąć. Piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni, ok 30 min. Po przestudzeniu można polać czekoladą lub lukrem z cytryny i cukru pudru. Krajać w kwadraciki.


niedziela, 12 grudnia 2010

Pierniczki nadziewane.

"Są słowa, bez których nie potrafimy żyć, takie jak miłość, sprawiedliwość i dobroć. Dajemy się im zwieść, potem się do nich rozczarowujemy tylko po to, żeby wierzyć w nie jeszcze bardziej." 
Elias Canetti


Dni mijają niepostrzeżenie. Wczoraj wydawało mi się, że jest początek grudnia, dzisiaj prawie połowa... To trudny czas. Nie lubię końca roku, nie lubię krótkich dni, braku światła, zimna... sylwestra. Może jedynie Święta wnoszą trochę radości. Wieczorem owijam się kocem. Przeczekać. Jednak piekę pierniczki.

Pierniczki nadziewane
( ok 130 szt. wycinanych literatką)
500 g cukru
2 szklanki esencji z herbaty
50 g kakao
10 g goździków zmielonych ( można dodać przyprawę do pierników)
10 g cynamonu
700 g miodu sztucznego
100 g margaryny 100 g łoju
( można dać  margarynę z masłem)
20 g sody ( łyżka)
2 kg mąki 
2 jaja
szczypta soli
Nadzienie:
marmolada twarda
orzechy włoskie
skórka pomarańczy ew. rodzynki

200 g cukru zrumienić na karmel, zalać esencją z herbaty, dodać przyprawy, kakao, miód, 300 g cukru i tłuszcz. zagotować i ostudzić. Dodać sodę rozpuszczoną  w ¼ szklanki  wody, wbić jaja, dodać  mąkę wymieszać. Ciasto przypomina plastelinę. Na tym  etapie można je pozostawić do następnego dnia. Następnie rozwałkować na prostokąt ok. 0,5 cm. grubości. Podzielić go na pół, zwilżyć wodą, na jednej z połówek zaznaczyć delikatnie  kółka literatką ( nie przecinać do końca) , na każdym kółku ułożyć kawałek marmolady, orzech i kawałek skórki pomarańczy. Przykryć drugą połówką docisnąć i wycinać tak by wypukłości były w środku ;-D
200 stopni 10 min. ( nie dłużej, nawet leżeli będzie kusiło)
Po wystudzeniu zamknąć w szczelnym naczyniu. Można polukrować lub polać czekoladą.


poniedziałek, 29 listopada 2010

Ciasto orzechowe z gruszkami i gram masala

Nic pożądańszego a nic trudniejszego na ziemi, jak prawdziwa rozmowa.
Adam Mickiewicz


Bla, bla, bla.... Codziennie każdy wyrzuca tysiące słów. Rzucamy pewne hasła jakby w przelocie
co słychać
jak dzieci
posprzątaj po sobie 
wyrzuć śmieci
Czasem konwersujemy o sprawach błahych i banalnych uważając by nie powiedzieć nic istotnego. Komunikujemy o pewnych sprawach  nie czekając na odpowiedź. Zagłuszamy własny niepokój. Uważamy, że podtrzymujemy kontakty z drugim człowiekiem, niestety, najczęściej to tylko pozory kontaktu. Czujemy znudzenie, rozdrażnienie, irytację.
Czasem zaciekle dyskutujemy, wyłapujemy słabe strony przeciwnika.Bo traktujemy rozmówcę jak przeciwnika. Często lekceważymy, ośmieszamy, krytykujemy, oceniamy. Rywalizujemy i za wszelką cenę chcemy pokazać, że druga strona jest w błędzie.
A ja chcę rozmów prawdziwych, porozumienia się ludzi autentycznie słuchających z ludźmi autentycznie mówiącymi. Takich cudownych  fragmentów naszego czasu, po których czujemy się  mądrzejsi, pełniejsi, rozumiani. Lepsi niż w chwili, gdy rozmowę rozpoczynaliśmy. Bez podnoszenia głosu wycieczek personalnych. Rozmów, w których istotą jest poszukiwanie zrozumienia drugiej osoby i zacieśnienie więzi. Takich dobrych rozmów, które zachęcają by dokładnie przyjrzeć się swoim przekonaniom. Może nawet nieco je odświeżyć, wzbogacić o nowe elementy. Bez wygranych czy przegranych, bez krytyki.
Wiem... potrzebne są banalne konwersacje, potrzebne są dyskusje i ścieranie przekonań. Jednak czy w dzisiejszym świecie, pędzącym, smsowym, w świecie, w którym dążymy do władzy i sukcesu  nie zaczyna brakować prawdziwych, autentycznych rozmów, zrozumienia ...
Rozmawiajmy.

Ojejku!
Chłód się rozprzestrzenia,  nie pozostawia już złudzeń, a ja mam niesamowitą ochotę na ciasta aromatyczne, pachnące różnymi przyprawami 
Ciasto orzechowe z gruszkami i gram masala
3 żółtka
1 jajo
200 g cukru
300 ml jogurtu
100 g masła orzechowego
50 g masła ( bardzo miękkiego)
400 g mąki
2 łyżeczki proszku
cukier wanilinowy

1 kg gruszek
sok z cytryny
łyżeczka startej skórki cytrynowej
¼ łyżeczki gran masala
½ łyżeczki cynamonu
2 łyżki pokrojonych fistaszków

3 białka
50 g cukru
3 łyżki pokrojonych fistaszków

Prostokątną blaszkę wyłożyć papierem do pieczenia.
Żółtka i jedno jajo utrzeć z cukrem oraz masłem i masłem orzechowym. Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia i cukrem waniliowym. Dodawać do utartego masła na przemian z jogurtem. Ciasto wyłożyć do blaszki.
Gruszki podzielić na ćwiartki, usunąć gniazda nasienne i pokroić na plasterki wymieszać z przyprawami, ułożyć na cieście. Posypać pokrojonymi fistaszkami. Białka ubić z cukrem na sztywną pianę, rozłożyć na gruszkach, posypać fistaszkami. Piec ok 40 min w piekarniku nagrzanym do 200 stopni.



wtorek, 23 listopada 2010

Ciasteczka owsiane bez pieczenia.

Ludzie są nierozsądni, 
nielogiczni i zajęci sobą, 
kochaj ich mimo to
Matka Teresa z Kalkuty


Ludzie są nierozsądni, 
nielogiczni i zajęci sobą, 
KOCHAJ ICH MIMO TO.

Jeśli uczynisz coś dobrego,
zarzucą ci egoizm i ukryte intencje, 
CZYŃ DOBRO MIMO TO. 

Jeśli ci się coś uda,
zyskasz fałszywych przyjaciół i prawdziwych wrogów.
STARAJ SIĘ MIMO TO. 

Dobro, które czynisz,
jutro zostanie zapomniane.
CZYŃ DOBRO MIMO TO. 

Uczciwość i otwartość
wystawią cię na ciosy.
BĄDŹ MIMO TO UCZCIWY I OTWARTY. 

To, co zbudowałeś wysiłkiem wielu lat, 
może przez jedną noc lec w gruzach.
BUDUJ MIMO TO. 

Twoja pomoc jest naprawdę potrzebna, 
ale kiedy będziesz pomagał ludziom,
oni mogą cię zaatakować.
POMAGAJ IM MIMO TO. 

Daj światu z siebie wszystko,
a wybiją ci zęby.
MIMO TO DAJ ŚWIATU Z SIEBIE WSZYSTKO.
Matka Teresa z Kalkuty

Pozdrawiam serdecznie i polecam ;-)
Ciasteczka owsiane bez pieczenia.
200 g płatków owsianych
łyżka orzechów laskowych
łyżka migdałów
łyżka ziarna sezamu
2  łyżki ziaren słonecznika
łyżeczka oleju
łyżeczka masła
łyżka cukru brązowego
3 łyżki miodu
łyżeczka cynamonu
szczypta imbiru
szczypta soli
100 g suszonej żurawiny 
Orzechy przypiec na suchej patelni następnie pocierając w dłoniach, usunąć łuski i pokroić na połówki. Posiekane migdały, słonecznik, sezam również przypiec. Olej i masło stopić na patelni, wsypać płatki. Przypiekać stale mieszając, aż płatki staną się chrupkie. Dodać ziarna, orzechy, cukier, przyprawy  i miód, żurawinę. Mieszać by wszystkie składniki dobrze się połączyły. Pozostawić do zastygnięcia masy, następnie przy pomocy łyżeczki formować kuleczki i układać w papilotkach. Doskonałe ze szklanką mleka lub kakao.


wtorek, 9 listopada 2010

Torcik morelowy.

Rzadko myślimy o tym, co mamy, lecz zawsze o tym, czego nam brak.
A. Schopenhauer


Żył kiedyś pewien znany mędrzec, który mieszkał na szczycie góry w Himalajach. Zmęczony ludźmi wybrał proste życie i spędzał większość czasu, medytując.   Jego sława sięgała tak daleko, że różni ludzie gotowi byli iść wąskimi ścieżkami, wspinać się na strome góry i przepływać rzeki, by spotkać się ze świętym człowiekiem, który, jak niosła wieść, potrafił rozwiązać każdy kłopot. Mędrzec, którego wypełniało współczucie, dawał rady tu i tam, ale starał się spławiać niechcianych odwiedzających. Mimo to zjawiali się oni w dużych grupach. Raz dziennie do jego drzwi pukał tłum. Ludzie mówili, że w miejscowych gazetach ukazały się wspaniałe historie na jego temat. Wszyscy byli pewni, że mędrzec wie, jak pokonać trudności, które zaistniały w ich życiu.   Mędrzec nic nie powiedział, poprosił ludzi, by usiedli i poczekali. Minęły trzy dni i pojawiło się jeszcze więcej ludzi. Kiedy nie było już miejsca dla nikogo więcej, mędrzec zwrócił się do ludzi, którzy stali przed jego drzwiami.
 - Dziś dam odpowiedź wszystkim, którzy tego pragną. Ale, jeśli chcecie, bym rozwiązał wasze problemy, musicie mi coś obiecać: nie mówcie nowym pielgrzymom, że tu zamieszkałem. 
Mężczyźni i kobiety złożyli świętą przysięgę. Obiecali, że, jeśli mędrzec spełni ich prośbę, nie pozwolą, by nowi pielgrzymi wspięli się na górę.
 - Opowiedzcie mi o swoich problemach – powiedział mędrzec.   
Ktoś zaczął mówić, ale wkrótce przerwali mu inni. Ludzie wiedzieli, że to ostatnie spotkanie ze świętym mędrcem i bali się, że mędrzec nie zdąży  ich wszystkich wysłuchać. Kilka minut później zrobiło się zamieszanie. Ludzie przekrzykiwali się nawzajem, niektórzy płakali, mężczyźni i kobiety darli sobie włosy z głowy w desperacji, ponieważ hałas zagłuszał wszystko. Mędrzec pozwolił, by ta sytuacja trwała jeszcze trochę, a potem krzyknął:
 - Cisza!
Tłum natychmiast ucichł.
 - Zapiszcie swoje problemy na kartkach i połóżcie je przede mną – powiedział.   
Kiedy obecni skończyli, mędrzec wymieszał wszystkie kartki w koszu, a potem powiedział:
 - Podawajcie sobie ten kosz. Każdy z was weźmie kartkę i przeczyta to, co jest na niej napisane. Wtedy zdecydujecie, czy chcecie zatrzymać swoje problemy, czy też zająć się tymi, które dostaliście.     
Każda z osób wyciągnęła kartkę, przeczytała ją i poczuła przerażenie. Ludzie doszli do wniosku, że ich problemy, nawet, jeśli wydawały się straszne, nie były aż tak poważne jak zmartwienia sąsiadów. Dwie godziny później wymienili między sobą kartki. Każdy z obecnych schował do kieszeni  kartkę ze swoimi problemami z uczuciem ulgi, że jego zmartwienie nie jest jednak tak ciężkie, jak myślał. Ludzie zeszli z góry, wdzięczni za tę lekcję. Każdy z nich czuł się teraz szczęśliwszy i zamierzał dotrzymać złożonej obietnicy: nie pozwoli, by ktokolwiek zakłócił spokój świętego mędrca. 
P. Coelho „ Problemy innych ludzi”

Usłyszałam:
 - odpuść sobie, nie oczekuj.
Zabrałam  swoją karteczkę, wróciłam ....
Zrobiłam torcik ;-) 

Torcik morelowy.
(zainspirowany przepisem Marry Berry „Desery”)
Ciasto
120 g zmielonych migdałów
260 g mąki
200 g cukru
175 g masła
1 jajo
3 łyżki kakao
1 łyżeczka cynamonu
1 łyżeczka skórki startej z cytryny
szczypta soli

Nadzienie
300 g suszonych moreli
250 ml soku pomarańczowego
1 łyżka cukru
Morele włożyć do rondla, zalać sokiem, wsypać cukier i podgrzewać ok 30 min. Morele powinny zmięknąć i prawie całkowicie wsiąknąć sok. Przestudzić i zmiksować na jednolitą masę. 
Składniki na ciasto umieścić w misce i dokładnie połączyć jak kruche ciasto. Połową ciasta wylepić dno i boki okrągłej foremki do pieczenia o średnicy 24 cm. Na ciasto wyłożyć masę morelową. Resztę ciasta rozwałkować i pokroić na paski o szerokości 1 cm. Ułożyć w kratkę na masie morelowej. Piec w piekarniku nagrzanym do 200 stopni ok. 30 min. Po upieczeniu oprószyć cukrem pudrem.



sobota, 6 listopada 2010

Krajanka owsiana z suszonymi śliwkami.

Wydaje się nam, że przeszłość jest naszą własnością. 
Otóż przeciwnie – to my jesteśmy jej własnością,
ponieważ nie jesteśmy w stanie dokonać w niej zmian,
ona natomiast wypełnia całość naszego istnienia.
Leszek Kołakowski


Wiatr nieznośnie wieje. Jesień znowu deszczowa i mglista. Ciśnienie skacze. Wieczory tak długie, że zdają się mieć swój początek w porze obiadowej. Nie ma się gdzie schować. A może by tak przenieść się w czasie. Chyba nic bardziej nie zapewnia takiej podróży niż smaki i zapachy. Szczególnie te, które są proste i oczywiste, zapamiętane z czasów błogiej beztroski. Tym bardziej, że jesienna aura bardzo sprzyja takim właśnie wyprawom.
Myślę, że każdy z nas ma takie przepisy na ciasta, które zawsze się udają. Nosimy je w głowie i kiedy mamy ochotę na coś słodkiego to one pierwsze pukają. Nie tak dawno kolejny dołączył do mojej listy. Krajanka owsiana, jedno z najpyszniejszych i najbardziej prostych ciast. Dla mnie, miłośnika ciast kruchych, owocowych, to klasyk sam w sobie. Łatwe i mało pracochłonne. Takie do jedzenia prosto z blaszki, chrupania przy okazji. Doskonałe z jeżynami, malinami, jagodami i ... suszonymi śliwkami. Dodatkowo, kiedy zmieszałam płatki z cukrem i masłem i spróbowałam ( bo przecież zawsze trzeba spróbować co się namieszało) uderzył mnie smak, który zapamiętałam z czasów bardzo dziecięcych. Wtedy słodycze były trudno dostępne, natomiast Babcia robiła karmelowe lizaki i mieszankę płatków z masłem, cukrem i cytryną czasem dodawała kakao lub cynamon. Piękne czasy, proste i beztroskie. Jestem sentymentalna? Tak, bardzo, może za bardzo. Zawsze jedną nogą tkwię gdzieś w przeszłości. 
Ciekawa jestem jaki smak z dzieciństwa najbardziej utkwił w Twojej pamięci.
Pozdrawiam.

Krajanka owsiana z suszonymi śliwkami
( przepis z blogu Ani, lekko zmieniony)
200 g mąki
230 g płatków owsianych błyskawicznych
250 g masła
130 g drobnego cukru trzcinowego
100 g orzechów włoskich, posiekanych
½ łyżeczki cynamonu 
szczypta soli
łyżeczka soku z cytryny
skórka starta z cytryny.
400 g śliwek suszonych
100 ml czerwonego wina
Śliwki pokroić na mniejsze części i zalać winem, pozostawić min. na godzinę (im dłużej tym lepiej)
Mąką, płatki owsiane, cukier, cytrynę, sól i cynamon wymieszać. Dodać zimne masło pokrojone i siekać  całość nożem, aż ciasto nabierze struktury kruszonki (powstaną sypkie grudki). Następnie dodać do kruszonki posiekane orzechy i połączyć  całość.
Formę o wymiarach 24x24 wyłożyć papierem do pieczenia. 3/4 ciasta wyłożyć na spód i ugnieść, na ciasto ułożyć śliwki. Posypać  resztką ciasta jak kruszonką.
Ciasto piec ok 40-45 minut w 190 st. C. Kroić ostrym nożem na kwadraty lub prostokąty. Jest bardzo pyszne i kruche.
Aniu bardzo  dziękuję za przepis i pozdrawiam.