sobota, 20 listopada 2010
Naleśniki drożdżowe z miodem i orzechami.
poniedziałek, 25 października 2010
Naleśniki meksykańskie.
wtorek, 29 czerwca 2010
Naleśniki z malinami.
sobota, 7 listopada 2009
Bliny i wszystko pachnie wanilią
„- Puchatku, co ty mówisz, jak się budzisz z samego rana? - zapytał Prosiaczek.
- Mówię: Co też dziś będzie na śniadanie.
- Ja mówię: Ciekaw jestem, co się dzisiaj wydarzy ciekawego.
- To na jedno wychodzi Prosiaczku...”
A.A.Milne „Winnie-the-Pooh”

Nie wiem po co ja mam w domu budzik. Moje dzieci wstają o 7 rano z dokładnością do 5 min. wszystko jedno czy jest dzień pracy, czy sobota, czy świeci słońce, czy pada deszcz. Dzisiaj była 6:55. Zachmurzenie wyssało ze mnie cały entuzjazm. To są takie dni..., w których trzeba się bardzo namęczyć żeby się uśmiechnąć. Ja potrzebuję słońca!!!
- Mamo ! Hania zjadła resztę masła orzechowego.
No ładnie muszę wybrać inną szafkę dla nuteli i masła orzechowego.
Ubieram ciepły sweter i gotuję wodę na kawę. Muszę coś zrobić, zadziałać... wypełnić dom zapachem.
- Dzieci na śniadanie będą bliny
- Hurra!
To są takie dni..., w których moje włosy pachną wanilią.
Bliny na słodko
1,5 szklanki mleka ( czasem trzeba trochę dolać)
1/2 kg mąki pszennej
2 jajka
10 g drożdży świeżych
cukier wanilinowy
1/4 łyżeczki soli
1 łyżka masła miękkiego masła
do smażenia: olej roślinny
do posypania: cukier puder, cukier waniliowy, powidła, bita śmietana...
1/2 szklanki mleka i szklankę mąki wymieszać z drożdżami. Odstawić do podrośnięcia na ok. 15-30 minut.
Dodać pozostałe składniki. Dokładnie połączyć.
Ciasto jest dosyć gęste ale bardzo pulchne. Ja natłuszczam ręce olejem , formuję placuszki i kładę na rozgrzaną patelnię lekko pokrytą olejem.
Smażyć z obu stron na złoty kolor (ok. 2-3 minut).
Dzisiaj udało mi się zjeść cztery bo powiedziałam,że muszę zrobić im zdjęcie:-)

poniedziałek, 2 listopada 2009
Naleśniki
Dziecko może nauczyć dorosłych trzech rzeczy: cieszyć się bez powodu, być ciągle czymś zajętym i domagać się - ze wszystkich sił - tego, czego pragnie.

- Co chcecie na śniadanie?
- Naleśniki !!!
- Tak naleśniki!
( O matko, po co ja się pytam. 7:10, a ja będę smażyć naleśniki)
- Mamusiu Ty robisz najlepsze naleśniki na świecie.
( No ładnie, wiedzą jak mnie podejść, sama ich tego nauczyłam)
- My Ci pomożemy, proszę, proszę.
- Ok! Podajcie jajka, mąkę. Proszę wyjmij patelnię do naleśników.
- Wsypuję mąkę!
- A ja mleko !
( Podsuwają krzesło i wchodzą na blat kuchenny, na mój blat kuchenny, jeszcze trochę i nie będę miała na nim miejsca)
- Mogę mieszać?
( To jest bardzo ryzykowne. Za chwilę będzie pół kuchni do sprzątania)
- Ciasto gotowe, siadajcie, ja będę smażyć.
- Mój pierwszy!!!
- Nie mój.
- .....
Dla mnie jak zwykle nic nie zostało, czy robię z jednej porcji, czy z dwóch. To przedziwne ile naleśników mogą zmieścić małe dziecięce brzuszki. Zjem kromkę chleba z twarożkiem.
Oj!!! 7:55 , muszę wychodzić do pracy, w kuchni pobojowisko, trudno posprzątam jak wrócę.

Ciasto naleśnikowe Mojej Mamy
( ja to robię bez przepisu ale postaram się podać około)
3 jaja
łyżka cukru
łyżka cukru wanilinowego
( jeżeli naleśniki mają być ze słonym nadzieniem, dodajemy tylko łyżeczkę cukru)
to wymieszać mikserem albo trzepaczką ,
dodać ok:
1 szklanki mleka
1 szklanki wody
½ łyżeczki soli
3 - 4 łyżki oleju( wtedy nie przywierają do patelni) i wymieszać.
Dodać mąki ok 1 i 1/2 szklanki.
Ja sprawdzam gęstość tak : nabieram ciasta do chochli i wylewam, ciasto powinno swobodnie spłynąć ale cieniutką warstwą oblepić chochlę ;-D
Patelnię dobrze rozgrzać, ciasto wlać na środek patelni i szybkim ruchem patelni równomiernie pokryć całą jej powierzchnię
Takie są ranki, a wieczorem...
Zachwycam się pięknym księżycem, jest tak skromny i piękny w swojej prostocie. Ciekawe jaka jest druga strona księżyca, ta której nigdy nie widzimy z Ziemi. Ta Nasza podobno ma więcej mórz księżycowych i kopuł wulkanicznych. Jest piękny.
Jednak niesamowite jest to, że gdziekolwiek jesteśmy widzimy ten sam księżyc!!!
Dzisiejszy księżyc godz.21:03







