Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obiad. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obiad. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 stycznia 2011

Pulpety a'la gołąbki.

Wszystko może zniknąć w jednej chwili, a szczególnie szczęście i zdrowie, ale im bardziej potrafisz przyjąć to z kamienną twarzą lub im więcej jesteś zdolny dać światu, by pozostało przy tobie, gdy już odejdziesz, tym lepiej.
Jonathan Carroll 

Zbyt często żyjemy nieuważnie i nie dostrzegamy wielu wspaniałych ludzi, otaczających nas.
Zbyt często żyjemy za szybko i nie doceniamy tego co mamy, nie cieszymy się małymi rzeczami.
Zwykle mamy tendencję do skupiania się na tym, czego nam brakuje w danym momencie. I niestety nie dostrzegamy wielu wspaniałych ludzi wokół nas, tych rzeczy, doświadczeń, które już mamy!
Na czystej kartce papieru, piórem które od pewnego czasu leniło się okropnie, wypisałam 
„ Jestem wdzięczna za.....”

Pod garścią myśli polecam dzisiaj pyszne danie i pewnie znane. Ja sama już widziałam kilka wersji. Gołąbki dla leniwych;-DDD, gołąbki francuskie, gołąbki inaczej. Jak zwał tak zwał. 

Pulpety a'la gołąbki.
500 g mięsa mielonego
500 g białej kapusty 
2 jajka
1 cebula
3 ząbki czosnku
4 łyżki kaszy manny
400 g krojonych pomidorów bez skórki (mogą być z puszki)
50 g koncentratu pomidorowego
0,5 l bulionu warzywnego (może być z kostki)
1 łyżeczka bazylii
0,5 łyżeczki chilli w proszku
sól, pieprz
olej do smażenia
bułka tarta do obtoczenia pulpetów

Kapustę, cebulę oraz dwa ząbki czosnku drobno posiekać i wszystko dorzucić do mięsa mielonego. Dodać jajka, łyżeczkę soli i trochę mielonego pieprzu i kaszę manną. Wszystko dokładnie wymieszać. Z powstałej masy formować niewielkie kotlety , obtaczać w bułce tartej. Na patelni rozgrzać olej.  Smażyć na złoto z obu stron. Odłożyć na talerz.
Na głęboką patelnię wlać 2- 3 łyżki oleju i drobno pokrojoną cebulę, pokrojone pomidory,  drobno pokrojony ząbek czosnku i koncentrat. Wlać bulion, dodać bazylię i chilli, chwilę gotować, a potem doprawić sos solą i pieprzem. Włożyć do sosu kotleciki i gotować około 30 minut na małym ogniu. Gołąbki przejdą aromatem sosu. 
Pyszne.


Pozdrawiam;-)

poniedziałek, 6 grudnia 2010

Mus jabłkowo - bananowy z miodem.

Problemy zaczynają się
z wbitą w pamięć drzazgą.
Ewa Lipska


Spotykamy na swojej drodze tysiące ludzi. Czasem nasze drogi krzyżują się  na moment, po czym rozchodzą się. Nieliczni zostają na dłużej i chcą iść naszymi trasami. Są jednak i tacy, których chciałoby się zatrzymać. Ale oni idą dalej.
Czasem ludzie spotkani przypadkowo na naszej drodze, zmieniają codzienność w szczęście, budzą nadzieję. Dzięki nim uczymy się jak żyć. szkolimy się w empatii, zdajemy egzaminy z dojrzałości. Przyjaciele, Bliskie Osoby, Bratnie Dusze. I nagle trach
Zawód spowodowany czynem przyjaciela boli po stokroć mocniej. To prawda.
Tym bardziej jeżeli czujemy się upokorzeni.
Przecież powierzyliśmy Komuś część siebie... Czy to było szczere, czy to przyjaźń. Czy w ogóle warto.
Przyjaciele nie zawodzą, tylko czasem obarczamy ich zbyt dużymi oczekiwaniami. A może jest tak, że nie zawiódł i jego postępowanie było właściwe, tylko nie potrafimy tego dostrzec? 
Wybaczyć, zapomnieć, zaufać ponownie. 
Można wybaczyć przyjacielowi, który zrobił nam jakąś krzywdę przez nieuwagę, bez złych intencji i można zaufać mu ponownie - ale też można nie łączyć tych dwóch rzeczy. To wszystko zależy też od sytuacji. Pewne rzeczy dotykają nas bardzie inne mniej.Wybaczyć łatwo. Zapomnieć trudniej. Trzeba czasu, by pewne obrazy w głowie wyblakły, pewne sprawy zostaną zapomniane, inne zostaną na zawsze. 
Zaufać ponownie – bardzo trudno.
A z drugiej strony aby mieć przyjaciela trzeba zaufać.  Czy warto zatem próbować i narażać się na kolejne rozczarowania? 
Warto. Bo przyjaźń to czysta magia. Choć czasem drzazga tkwi...

Mus jabłkowy
500 g jabłek
2 banany
sok z ½ cytryny
cukier wanilinowy
2 łyżki miodu
łyżeczka masła
Jabłka obrać, usunąć gniazda nasienne i pokroić na cząstki. Banany obrać i pokroić na plasterki, polać sokiem z cytryny. Owoce włożyć do garnka, dodać cukier wanilinowy, 50 ml. wody i gotować na bardzo małym ogniu ok.25 minut. Następnie do owoców dodajemy miód oraz masło i dokładnie miksujemy aby otrzymać delikatny mus.
Mus podawać ostudzony, jako deser.

Można również przygotować doskonałe 
Naleśniki z musem i prażonymi orzechami
Naleśniki wg. przepisu, który znajduje się tutaj, napełnić łyżką musu, zwinąć jak sakiewki i spiąć wykałaczką. Ułożyć w naczyniu do zapiekania lekko natłuszczonym masłem. Piekarnik nagrzać do 200 stopni. Sakiewki zapiekać 10 min. Następnie wyłożyć na talerze, posypać orzechami i otoczyć cienką nitką jasnego karmelu.

Karmel 
Jest wiele sposobów na zrobienie karmelu. Ja jednak proponuję taki już wypróbowany od lat. 
½ szkl ciepłej wody 
½ szkl cukru 
Cukier rozpuścić w wodzie i gotować na na małym ogniu.Nie mieszać tylko ewentualnie delikatnie poruszać garnkiem. Po pewnym czasie syrop zaczyna się pienić i to jest moment, w którym zaczyna zmieniać barwę i tworzy się karmel.


zaraz zaczniemy rozmowę
słowa zasłonią
to co się stało
wcześniej
poza nami
bez wyjścia

jeszcze nie wiesz o tym

wyciągasz ręce
myślisz że jestem
w tym miejscu
gdzie mnie zostawiłaś

oglądasz się
odchodzisz
w ślepą ulicę

stoisz
nieruchoma niejasna
prawda dociera powoli
do twojego serca
nasze słowa stają się bezdomne

Tadeusz Różewicz „ Nie wypowiedziane”


niedziela, 31 października 2010

Gruszki nadziewane.

Ostrożnie z sercem na dłoni; niektórzy mogą je uważać za poduszeczkę do wbijania szpilek.
Jim Morrison

Gruszki i ser pleśniowy to para niemal doskonała. Miłość od pierwszego ... posmakowania. Kiedyś tego nie doceniałam. Sam ser dla wielu jest niejadalny, jednak warto się do niego przekonać, jak do gorzkiej czekolady.  W tartach, sałatkach. Dzisiaj proponuję w wersji najprostszej. Na ciepłą przekąskę, lekkie danie.

Gruszki z serem pleśniowym.
2 gruszki
100 g sera pleśniowego
łyżeczka miodu
łyżeczka soku z cytryny
4- 5 orzechów włoskich
łyżka oliwy
Gruszki umyć przekroić na pół, wydrążyć tak, by powstało wgłębienie. Ułożyć w żaroodpornym naczyniu. Ser pokruszyć na małe cząstki, orzechy posiekać,  połączyć z miodem, sokiem z cytryny i oliwą. Napełnić  gruszki i zapiec ok 20 min w piekarniku nagrzanym do 200 stopni.

poniedziałek, 25 października 2010

Naleśniki meksykańskie.

Prawdą jest to, co wytrzyma próbę doświadczenia.
Einstein


Wyjeżdżałam, zostawiłam kawałek siebie, wróciłam znów lżejsza o cząstkę.
Są osoby które są i przemijają.
Są osoby w naszym życiu, które pozostają na zawsze, nawet jeżeli są daleko.
W strugach deszczu przejeżdżam przez miasto. Patrzę na ludzi zamyślonych, czekających na zielone światło i tych przemykających chodnikami. Jakby chcieli przejść pomiędzy kroplami. Ręce wciskają głęboko w kieszenie. Zimno. Zastanawiam się kto z  nich pozostawił tę najważniejszą część siebie i komu. Gdzie uciekają ich myśli. Czy tęsknią...
Powrót do rzeczywistości po dłuższej nieobecności to  potrzeba zjedzenia czegoś domowego, napełnienia domu zapachem. To delektowanie się domową chałką z masłem i naleśnikami. 

Naleśniki meksykańskie.
2 jaja
½ szkl mleka
½ szkl wody
2 łyżki oleju
100 g mąki pszennej pełnoziarnistej
100 g mąki pszennej 
½ łyżeczki  soli
Jaja wymieszać, dodać wodę i mleko, również wymieszać. Dodać resztę składników i mieszać aż składniki dokładnie się połączą. Ciasto pozostawić na ok ½ godz. Po tym czasie sprawdzić gęstość, ciasto powinno być lejące ( czasem trzeba dolać jeszcze odrobinę wody).
Smażyć kolejno naleśniki.
Nadzienie
500 g filetu z udźca kurczaka
puszka czerwonej fasoli
czerwona cebula
ząbek czosnku
strąk czerwonej papryki
½ sałaty lodowej
olej do smażenia 
sól, pieprz, chili lub ostra papryka  do smaku.
Na patelni rozgrzać olej, pokrojoną w kostkę cebulę, rozgnieciony czosnek oraz pokrojone mięso. Smażyć, mieszając ok 15 min. Fasolę dokładnie odsączyć z zalewy, dodać do mięsa i całość przyprawić do smaku. Paprykę i sałatę pokroić w paski. Naleśniki składać na pół i jeszcze raz na pół, tak by powstała kieszonka w formie trójkąta. Nadziewać warstwami. Najpierw mięso, później papryka i na końcu sałata. Można ozdobić łyżeczką majonezu lub ulubionym sosem.


piątek, 1 października 2010

Łosoś pieczony z pesto koperkowym.

Oto bowiem wielka tajemnica ludzi. Zaprzepaszczają to, co istotne, i nie wiedzą, co zaprzepaścili.
Antoine de Saint Exupery


Chciałabym móc myśleć dziś pozytywnie.
Chciałabym móc myśleć od dziś tylko pozytywnie.
Za oknem zimno, telefon nie dzwoni... najmłodsza córka  zadaje piąty raz to samo pytanie. Konfrontacja marzeń i rzeczywistości  wychodzi czasem kiepsko, ba... zwala z nóg. Czy to jesienna chandra czy naruszone zaufanie, które robi dwa kroki do przodu jeden do tyłu. Skąd czerpać siły, natchnienie. Urocze chwile gdzieś się pochowały;-)
Myśleć pozytywnie. Filozofować nad przemijaniem, dostrzec za oknem nastrój jesieni, żyć w zgodzie z sobą i wierzyć w to, że słońce świeci, tylko po drugiej stronie chmur ;-)
Przekręcam klucz w zamku, wyjmuję zakupy z torby, włączam radio ( o tak muzyka to zdecydowanie nośnik pozytywnej energii) ... i piekarnik. Zaraz będzie zapach w domu. 
Łosoś pieczony z pesto koperkowym
4 dzwonka łososia
pęczek koperku
2 ząbki czosnku
łyżka płatków migdałowych
2 łyżki soku z cytryny
1 papryka zielona 
1 papryka czerwona
duża cebula ( polecam czerwoną)
oliwa
sól, pieprz
Piekarnik rozgrzać do 160 stopni. Koperek posiekać i miksować z migdałami, czosnkiem, sokiem z cytryny. Dolać 2 – 3 łyżki oliwy i dokładnie wymieszać. Łososia ułożyć na lekko naoliwionej folii ( każdy kawałek osobno) , posmarować pesto. Następnie zwinąć końce folii tak by powstały szczelne pakunki. Układać je na blaszce do pieczenia i piec ok 40 min. W tym czasie cebulę oraz paprykę pokroić dosyć grube cząstki ( ja do tego dania paprykę obieram za skórki jest delikatniejsza i bardziej mi to odpowiada). Rozgrzać 2 łyżki oliwy na patelni i smażyć cebulę z papryką aż zrobią się miękkie. Doprawić delikatnie solą i pieprzem. Po upieczeniu, rybę delikatnie przełożyć na talerze i udekorować papryką. Polecam.




wtorek, 28 września 2010

Placuszki pachnące ziołami.

Dobroć jest cichym czynieniem tego, o czym inni głośno mówią.
Friedl Beutelrock



Deszczowa jesień, która właściwie dopiero nadchodzi. Wokół wszyscy marudzą że zimno i ciągle pada.
Zrób mi placuszki, proszę...
Czasem  przychodzą takie dni zimne, ponure, pochmurne. Winne są nie tylko chmury, które zakrywają słońce ale również to co siedzi w nas. Dobrze, że pewne dania otulają  wspomnieniami jak koc. Łagodzą i ogrzewają. Kiedy jesteśmy dziećmi pewne rzeczy są oczywiste, pewne. Kiedy wracałam do domu wczesną jesienią, Mama smażyła placuszki na słodko lub pachnące ziołami. Na talerzu rosła góra tych pyszności. I pełny kubek parującej herbaty, pachnącej cytryną. Tylko dla mnie, dla Ciebie. Taki prosty gest. 
Potem, sama nie wiem kiedy, dosyć szybko, może za szybko stałam się dorosła.  
Zrób mi proszę placuszki...
Dziś tak bardzo brakuje mi tych gestów, poczucia, że jestem ważna najważniejsza, kochana... wzajemności. Nie takiej wymuszonej, wyliczonej, tylko takiej po prostu, gdzieś z wnętrza.
Proszę zrób mi placuszki...
Nie potrafisz? To może herbatę pachnącą cytryną...
Nie masz czasu?

Placuszki pachnące ziołami
3 jaja
1,5 szkl wody
2 szkl mąki
łyżeczka proszku do pieczenia
łyżeczka soli
2 pomidory ( pokrojone w kostkę)
1 papryka czerwona ( pokrojona w kostkę)
1 papryka żółta ( pokrojona w kostkę)
200 g sera żółtego ( startego)
200 g wędliny ( użyłam kiełbasy kminkowej i również pokroiłam w kostkę)
łyżka posiekanego oregano lub łyżeczka suszonego
łyżka posiekanego koperku ( czasem dodaję natkę pietruszki)
pieprz
Jaja rozbić mikserem dodać wodę, mąkę z proszkiem i solą. Dokładnie połączyć. Ciasto ma konsystencję trochę bardziej gęstą od naleśnikowego. Dorzucić  resztę składników i wymieszać wszystko szpatułką. Łyżką kłaść placuszki na patelni i smażyć z dwóch stron. Ja smażyłam na patelni teflonowej, którą tylko przecierałam olejem.
Dobrze smakują na ciepło i na zimno. Można podawać z dodatkiem ketchupu. 




poniedziałek, 20 września 2010

Caprese na ciepło.

Dzisiaj jest pierwszym dniem reszty Twojego życia. Nic bardziej prawdziwego.
Jonathan Carroll




Poranek budzi promieniami, prześwitującymi przez żaluzję ( niedomkniętą;-)
Południe ogrzewa cudownym ciepłem słońca. Chciałoby się nałapać jak najwięcej tego światła. W kosmyki włosów, pod powiekami. Pełne dłonie upchać w kieszeniach.
Bo wieczory coraz dłuższe i chłodne. Tak bardzo potrzeba silnych ramion, które przygarną, ciepłego swetra, spojrzenia w oczy, które nie potrzebują słów... Potrzeba ciepła.
Wyjmuję z piekarnika caprese, pachnie bazylią.

Caprese na ciepło.
2 pomidory ( duże i najlepiej takie aromatyczne z ogonkami)
opakowanie mozzarelli ( ok 125 g)
kilka oliwek*
bazylia ( najlepiej świeża)
1 łyżka octu balsamicznego ( można pominąć ale nadaje on charakteru)
sól, pieprz
Folią aluminiową wyłożyć naczynie do zapiekania. Ostrym nożem pokroić pomidory, oliwki oraz ser na plasterki. W naczyniu poukładać na przemian plastry pomidora,  sera, oliwek i bazylię, tak by ser był na wierzchu. Piekarnik nagrzać do temp. 220 stopni i ustawić funkcję grillowania. Piec ok 3 min ( ser powinien się stopić) Skropić oliwą i octem, doprawić delikatnie solą i pieprzem.

*Polecam oliwki z aromatyzowanej oliwy
oliwki ( zielone lub czarne)
oliwa z oliwek
kilka listków bazylii
1-2 ząbki czosnku
kawałek papryczki chili lub kilka ziarenek pieprzu
Oliwki należy dokładnie odsączyć z zalewy i włożyć do czystego słoja. Dodać bazylię, czosnek papryczkę lub pieprz. Zalać oliwą z oliwek , zakręcić i odstawić w ciemne i chłodne miejsce ( jednak absolutnie nie do lodówki!) Już następnego dnia oliwa nabiera aromatu, można ją wykorzystać do sałatek. A oliwki ... mniam, są naprawdę smaczniejsze.


środa, 15 września 2010

Kurczak z pieczarkami i oliwkami.

Podobno nic nie trwa wiecznie, ale (…) czasami miłość trwa nawet wtedy, kiedy ukochana osoba odejdzie.
Cecelia Ahern „Ps. kocham Cię”


Dzisiaj był naprawdę piękny dzień. Kiedy skręciłam w parkową uliczkę ogarnął mnie zapach ziemi, lekko wilgotnych liści, przez które nieśmiało zaglądały promienie słońca. I zdecydowanie wolę nie myśleć  jak będzie jutro czy będzie padać, czy wiać. Cieszę się tym co było dzisiaj. Powoli odkrywam jesień. Czas płynie, jesień nadchodzi wielkimi krokami. Urozmaica krajobraz kolorami liści, spadającymi orzechami. To czas porządkowania wakacyjnych wspomnień, ciepłego swetra na ramionach i gorącej herbaty w kubku. Spacer z dziećmi, odwiedziny wiewiórek. Rozmowa przez telefon, która ogrzewa tak jakoś od środka...


„Ludzie uważają, że bratnia dusza oznacza idealne dopasowanie, i tego właśnie wszyscy pragną. Tak naprawdę bratnia dusza to lustro, osoba, która pokazuje ci wszystko, co jest w tobie zdławione, osoba, która zwraca twoją uwagę na samą siebie, żebyś mogła odmienić własne życie. Prawdziwe bratnie dusze to prawdopodobnie najważniejsze osoby, z jakimi mamy do czynienia, bo to one obalają mury, którymi się otaczamy, i powodują, że możemy się ocknąć. (...) Bratnie dusze pojawiają się w naszym życiu, żeby odsłonić przed nami kolejną warstwę nas samych, po czym odchodzą".
E. Gilbert „Jedz, Módl się, Kochaj”

Podobno 10 procent ludzkości posiada swoją „bratnią duszę”. Aż 10, a może tylko 10...
Po spacerze zapraszam na ciepły obiad;-)



Kurczak z pieczarkami i oliwkami
3 piersi z kurczaka
duża cebula drobno posiekana
2 ząbki czosnku zmiażdżone
1 czerwona papryka pokrojona
200 g drobnych pieczarek pokrojonych
duży pomidor pokrojony
100 g oliwek zielonych
100 ml bulionu
4 łyżki śmietany
2 łyżki oliwy
łyżka masła
sól, pieprz
natka pietruszki posiekana

Na patelni rozgrzać  masło i oliwę, ułożyć piersi kurczaka i usmażyć na złoto. Mięso zdjąć, na patelnię wrzucić cebulę, czosnek, przemieszać. Następnie dodać paprykę oraz pieczarki, smażyć ok 3 min. Dodać pomidory, doprawić solą i pieprzem. Piekarnik nagrzać do 180 stopni. Warzywa przełożyć do żaroodpornego naczynia i ułożyć na nich mięso. Kurczaka z warzywami zalać bulionem i wstawić do piekarnika na ok 30 min. Po tym czasie dodać oliwki oraz śmietanę. Przemieszać oraz wstawić do piekarnika jeszcze na 10 min. Posypać pietruszką. Najlepiej smakuje z ryżem lub makaronem.


poniedziałek, 23 sierpnia 2010

Sakiewki z warzywami.

To co jest przyczyną Twoich najgłębszych cierpień, jest zarazem źródłem Twoich największych radości.
Antoine de Saint – Exupery




Jak przekonać dzieci do jedzenia warzyw? Nie jest to proste, bo to bardzo trudna miłość i przeważnie nieodwzajemniona. Za warzywami dzieci zdecydowanie nie przepadają. W dodatku dzieci ( zresztą nie tylko dzieci) jedzą oczami i czasem im coś „ nie pachnie”. Zapytane „co ?” nie potrafią odpowiedzieć;-) Następna trudność polega na tym, że jeżeli jeden Nieletni Smakosz stwierdzi, że „ tego” nie lubi ( choć nigdy nie próbował) reszta się solidaryzuje i mamy po obiedzie...
Co zrobić z warzywami ? Schować je ... w sakiewkach.
Gorąco polecam, nie tylko dla dzieci.




Sakiewki z warzywami
10 – 12 naleśników
Ja zawsze robię naleśniki według tego przepisu
Nadzienie
1 marchewka pokrojona w talarki
1 brokuł ( lub ½ to zależy od wielkości) podzielony na różyczki
ok 150 g żółtej fasolki szparagowej pociętej na kawałki
ok 200 g sera feta pokrojonego w kostkę
ok 100 g aromatycznej wędliny ( ja dodałam oławską) pokrojonej w paseczki
pęczek szczypiorku
do posypania starty ser żółty
do smarowania formy masło

Marchew i fasolkę zalać wrzątkiem i gotować ok 10 min w lekko osolonej wodzie. Następnie dodać brokuł i gotować razem jeszcze ok 5 min. Wodę odlać do warzyw dodać fetę, wędlinę i pokrojony szczypior ( kilkanaście gałązek odłożyć do związywania sakiewek) . Nadzienie wymieszać i nakładać po łyżce do każdego naleśnika. Związywać szczypiorkiem sakiewki. Gotowe sakiewki układać w naczyniu do zapiekania mocno wysmarowanym masłem i posypać serem. Zapiekać ok 10 min w temperaturze 200 – 210 stopni ( ser powinien się stopić)


piątek, 13 sierpnia 2010

"Ilustrowane" kwadraty z ciasta francuskiego.



Jeśli zaczniesz wprowadzać ład wokół siebie, również i twoje wnętrze zacznie się harmonizować.
K. Kingston



Remont w domu,
odświeżanie kątów,
slalom pomiędzy kartonami,
poziom adrenaliny... podwyższony ;-)
już nie jestem pewna gdzie, co, mam.
A w kuchni – danie w 20 min. 
To wszystko, na co mogę sobie teraz pozwolić.



Kwadraty z ciasta francuskiego
( ok 20 sztuk)
ok. 300 g gotowego ciasta francuskiego
sos:
2 średnie pomidory ( bardzo drobno pokrojone)
2 łyżeczki przecieru pomidorowego
ząbek czosnku rozgnieciony
½ łyżeczki oregano
½ łyżeczki bazylii
Do zilustrowania, co kto lubi ( lub ma w lodówce)
Ja dodałam:
szynkę parmeńską
żółtą paprykę
cebulkę
starty ser 
Składniki na sos wymieszać. Ciasto francuskie podzielić na kwadraty. U mnie wyszły o boku 8 cm. Piekarnik nagrzać do 220 stopni.
Każdy kawałek ciasta posmarować sosem i nałożyć nadzienie, posypać tartym serem. Zapiekać ok 10 min. ( grzałka górna i dolna)

A ja już wracam do mojego bałaganu. 

czwartek, 22 lipca 2010

Kopytka z serem.

Szczegół nadaje wielkość wszystkiemu co małe.
J. Twardowski


Myślę że wszyscy niesiemy w pamięci  wspomnienie jak pomagaliśmy Mamom przyrządzać jakąś wyjątkową potrawę . To wspólne doświadczenie to coś więcej niż tylko przygotowanie do życia . Dzięki temu zyskujemy poczucie przynależności do pewnej grupy, zazwyczaj rodziny. Nawet jeśli rodzina nie zgadzała się w pewnych sprawach to miała swoje ulubione smaki, dania. Ubolewam nad tym, że w dzisiejszych czasach braku czasu oraz dostępności różnych gotowych produktów, te więzy jakby się trochę rozluźniają. Bardzo bym chciała by moje dzieci w przyszłości cieszyły się wspomnieniami wspólnego przygotowywania posiłków. Bardzo bym chciała by nie sięgały po dania gotowe, by cieszyły się przygotowywaniem nawet najprostszych posiłków. Dla mnie przedziwne jest jak wracają wspomnienia z dzieciństwa podczas przygotowywania naleśników, ciasta drożdżowego , murzynka, kopytek...


Kopytka z mojego dzieciństwa.
około 1  kg ziemniaków 
 250 g sera białego śmietankowego 
 1 jajko 
 około 2 szklanek mąki 
 ½ łyżeczki soli ( według uznania) 

Dodatki: 
przyrumieniona bułka tarta 
roztopione masło 
cukier ( według uznania)

Wykonanie: 
Ziemniaki ugotować do miękkości, ostudzić, dodać ser i rozgnieść razem dokładnie praską. Najlepsze kopytka są z ziemniaków ugotowanych poprzedniego dnia. Do ziemniaków dodać jajo, ⅔ ilości mąki, sól i szybko zagnieść ciasto.
Posypać stolnicę resztą mąki, wyłożyć  ciasto. Uformować wałki z ciasta i kroić nożem kopytka, spłaszczać lekko widelcem.  Gotować w osolonej, wrzącej wodzie i wyjmować  po około 2 minutach od wypłynięcia na wierzch.
Kopytka polewać roztopionym masłem zmieszanym z przyrumienioną na patelni tartą bułką. Można jeszcze lekko posypać cukrem.


czwartek, 8 lipca 2010

Bakłażany z mozzarellą.

Są ludzie, którzy nigdy by nie byli zakochani, gdyby nie słyszeli o miłości.
Francois de La Rochefoucauld 


Są takie chwile, na które jedynym lekarstwem jest coś dobrego do jedzenia.
Niekoniecznie słodkiego, niekoniecznie ciężkiego.
Zapach z piekarnika?
Zapieczony ser, czosnek...
Dla mnie lekarstwem czasem jest po prostu zrobienie czegoś dobrego do jedzenia;-)
Są tacy, którzy bardzo lubią bakłażany i tacy, dla których są mdłe, ja uważam że muszą być dobrze doprawione. 

Bakłażany z mozzarellą 
(dla 2 osób)
Bakłażan
125 g mozzarelli 
cytryna
2 ząbki czosnku( można dodać więcej)
duży pomidor
1 mała cebula
łyżeczka przecieru pomidorowego
2 łyżki posiekanej natki pietruszki
świeża lub suszona bazylia 
szczypta ostrej papryki
sól, pieprz
oliwa
Bakłażana umyć pokroić w plastry ( ok 0,5 cm.) posolić i pozostawić w misce na ok.30 min. Następnie dokładnie odlać powstały sok. Plastry smażyć krótko z dwóch stron na patelni lekko pokrytej oliwą i odkładać na ręcznik papierowy żeby odsączyć nadmiar tłuszczu. 
Piekarnik nagrzać do 200 stopni.
Z cytryny wycisnąć sok, który połączyć z rozgniecionym czosnkiem oraz pietruszką. W naczyniu żaroodpornym układać plastry bakłażana, mozzarelli, pietruszkę i kolejną warstwę. Przykryć plastrem bakłażana. Jeżeli zostanie mozzarella można ułożyć cząstki na górze. Włożyć do piekarnika i zapiekać ok 15 min.
Przygotować sos. Podsmażyć na oliwie posiekaną cebulę oraz czosnek, dodać drobno pokrojony pomidor, przecier. Dodać bazylię, paprykę doprawić do smaku.
Na talerzach ułożyć sos i bakłażana.
Spróbuj! Bardzo dobre.  

wtorek, 22 czerwca 2010

Pasta fresca i deser.

Nie ma zwykłych chwil, zawsze coś się dzieje.
Dan Millman „ Siła spokoju”


O czym pisać jeżeli nie wiadomo co napisać?
Czy o codziennym chwil łapaniu. O tym jak wiatr tańczy walca z liśćmi. Porusza je lekko, okręca.
O czym pisać jeżeli nie wiadomo o czym pisać?
Czy o uczuciu. O uczuciu dziwnej pustki, które ogarnia mnie czasem w chwili słabości, kiedy zapomnę go odgonić, jak natrętnego komara.
O bazylii, stojącej na parapecie, która wymaga troski, codziennego podlewania. O jej cudownym zapachu i aromacie.
O makaronie? Mąka, woda, jajko, sól, oliwa – nic więcej. Kto zaszczepił w Nas miłość do makaronu? Jedni uważają , że pomysł  na wyrabianie długich zasuszanych makaronów przywiózł Marco Polo z Chin. Inni makaronowe korzenie znajdują w kuchni starożytnych. Według tej teorii słowo makaron pochodzi od greckiego „ makar” - szczęśliwy. Podobno dostarczenie organizmowi węglowodanów zawartych w makaronie podnosi poziom endorfin, nazywanych hormonami szczęścia ;-)) Jeszcze jeden trop wiedzie do łacińskiego „ macerare” - moczyć,  rozmiękczać.
Postanowiłam zrobić pasta fresca.
Zajrzałam do książki p. Ćwierczakiewiczowej:
„Wziąć pół funta mąki pszennej, zagnieść czterema jajami, gdyż tyle jaj przyjmie w siebie pół  funta mąki. Tak zagniecione jak najtwardziej ciasto rozwałkować o ile się da najcieniej, przy wałkowaniu strzegąc się przesypywania maki. Rozwałkowane ciasto zostawić na pół godziny, aby przeschło na stolnicy, potem zwinąć w wałeczek i jak najcieniej krajać.”
Och! to brzmi jak poezja...
Przypomniało mi się jak robiła makaron moja Babcia. Dodawała odrobinę oleju oraz więcej żółtek, wtedy makaron miał ładniejszy kolor.

Pasta fresca
250 g mąki 
2 jaja
1 żółtko
¼ łyżeczki soli
1 łyżka oleju
Wszystkie składniki połączyć. Następnie wyłożyć na blat i zagniatać rękami aż ciasto stanie się gładkie i jednolite. Wymaga to siły ponieważ ciasto makaronowe jest dosyć zbite. Następnie ciasto podzielić na dwie części i rozwałkować jak najcieniej. Podsuszyć lekko, złożyć na pół i jeszcze raz na pół i pokroić w paski, łazanki lub pozostawić płaty na lazanię.
Taki makaron gotuje się ok 3- 4 min, w lekko osolonej wodzie. Po ugotowaniu wymieszać z 3 łyżkami oliwy i 3 łyżkami pociętej bazylii ( listki razem z łodyżkami). Makaron wyłożyć na talerze i posypać drobno startym serem. Najlepszy jest parmezan jeżeli nie mamy, polecam również ementalery o lekko orzechowym smaku. 
A na deser...


Ciasto francuskie z karmelizowanymi bananami
płat ciasta francuskiego ( mój miał 18 x 24 cm )
łyżka soku z cytryny
3 banany
łyżka cukru brązowego
łyżka masła
Ciasto rozłożyć na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Banany obrać ze skóry i pokroić na plasterki. Na patelni roztopić masło, wrzucić banany i posypać cukrem. Smażyć ok 2-3 min. Rozłożyć na cieście i skropić cytryną. Piec ok 15 min w 230 stopniach.
Ciasto wyszło bardzo dobre ale następnym razem podzielę płat ciasta francuskiego na 6 kawałków i upiekę osobne ciastka. Myślę, że będą jeszcze lepsze.
O czym pisać jeżeli nie wiadomo co napisać ? O jedzeniu...
Pozdrawiam.